Song Cover Image

11. Złoty Obieg

+ Show full styles
V6

Czas zrzucić więzy, co brakiem nas karmią Nie idę już dłuższą... tą smutną armią. Bo nędza to choroba, nie cnota, nie plan Mam prawo do pełni, bo jestem swym panem. Pieniądz to symbol, jak tętno, jak krew Zmienia się w radość, w najpiękniejszy śpiew. Przestaję się bać i puszczam złe sny Bo klucze do skarbca... mam ja. Tylko ja. Czuję ten spokój, ten nowy, jasny blask Dla mej obfitości... nadszedł właśnie czas. Mój umysł to magnes, bogactwo to ruch Przyciągam obfitość, bo mówi tak duch! Lubię pieniądze, szanuję ich moc Mnożą się w słońcu i mnożą się w noc. To stały obieg, to rzeka bez dna Podświadomość mą wielkość już zna! Nie nazwę go brudnym, nie szukam w nim zła Bo płoszę to dobro, gdy serce go łka. Użyję go mądrze, by tworzyć i żyć Złotą nicią sukcesu chcę los swój szyć. Gdy wierzysz, że masz – to zaczynasz to brać Przestajesz się lękać... przestajesz się bać. Mój umysł to magnes, bogactwo to ruch Przyciągam obfitość, bo mówi tak duch! Lubię pieniądze, szanuję ich moc Mnożą się w słońcu i mnożą się w noc. To stały obieg, to rzeka bez dna Podświadomość mą wielkość już zna! W każdym oddechu, w każdej minucie Zmieniam lęk w pewność, zmieniam swe czucie! Nie ma zazdrości, jest tylko czysta radość Daję światu siebie – to moja tożsamość! Mój umysł to magnes, bogactwo to ruch Przyciągam obfitość, bo mówi tak duch! Lubię pieniądze, szanuję ich moc Mnożą się w słońcu i mnożą się w noc. To stały obieg... Rzeka bez dna... Moja podświadomość... Wszystko już zna. Jestem bogaty. Już teraz.