Nie śpię. Patrzę w pustkę, wiem, że jesteś. Stoisz w kącie i się śmiejesz ze mnie. Odejdź proszę, bo to wcale nie jest śmieszne. To spojrzenie obłąkane powoduje dreszcze. A mój umysł mętny oplata w ciernie, jakby ktoś otworzył siódmą pieczęć. Wciąż niepokój. Na zegarze trzecia dziesięć. Choć zmęczenie coraz większe, to nie zasnę jeszcze, nie chcę. Wiem, że znowu będziesz we śnie. Jeszcze chwila, znowu wstaję wcześnie. Znowu ledwo ruszę mięśnie i przeklnę smętnie. Kiedy to się skończy wreszcie? Ile jeszcze? Nie wiem. Wiedzieć nie chcę. Bo się boje tego kim się stanę, albo kim już jestem… Bo ja mam tego dosyć już. Podawać serce na dłoni, byście wbijali w nie nóż. Dość już. Dość już! Nadejdzie ten dzień, ta noc… Jak Punisher wyjdę cicho… w ciemność… I z serca wyciągnę ten nóż… Zacisnę go w dłoni By już… Nowy porządek był tu… I głośno wykrzyczę ten wers… Być niewolnikiem nie chcę. nie będę. Dość już. Dość już! Czasem sięgam pamięcią przed lata. Do jednego zdania, które napisał koleżanki tata, na murze, zanim się wylogował z tego świata. Myślałem, że to niewinne słowa, żart, draka, niezrozumiałe dla naiwnego dzieciaka. (Boże zatrzymaj świat, ja wysiadam). Te pięć słów, które teraz sam powtarzam. Jak Syzyf, pod ciężarem skały wciąż upadam, Nie uniosę jej już dłużej, wysiadam, żegnaj. Dalej pójdę pieszo gdzie horyzont sięga. Nie czekaj. Każda chwila będzie teraz tylko lepsza. (Wysiadam). Pójdę swoją drogą, choćby ubogi i nagi jak Adam. Możesz powiedzieć, że przesadzam i nie wiem co mówię, że od rzeczy gadam. I że chyba lepiej, żeby ktoś mnie zbadał. Nie wyjaśnię, nie potrafię, nie chcę jeszcze. Bo się boję, że to już na serio, lub na serio będzie wreszcie… Bo ja mam tego dosyć już. Podawać serce na dłoni, byście wbijali w nie nóż. Dość już. Dość już! Nadejdzie ten dzień, ta noc… Jak Punisher wyjdę cicho… w ciemność… I z serca wyciągnę ten nóż… Zacisnę go w dłoni By już… Nowy porządek był tu… I głośno wykrzyczę ten wers… Być niewolnikiem nie chcę. nie będę. Dość już. Dość już! Bo ja mam tego dosyć już. Podawać serce na dłoni, byście wbijali w nie nóż. Dość już. Dość już