
Mówią: „Daj już spokój.” Ale ja nigdy nie słuchałem dobrych rad. Przyszedłem w nocy przez dziurę w płocie pies mnie poznał po zapachu kłopotów ksiądz przeżegnał się na mój widok a ja tylko chciałem powiedzieć „cześć” Zgubiłem rozum gdzieś przy stacji sprzedałem strach za dwa papierosy i teraz chodzę od drzwi do drzwi jak dług, którego nikt nie spłaci Będę cię dalej męczył jak kamień w bucie jak piosenka co utknęła w głowie Będę cię dalej męczył aż diabły powiedzą: „Stary, daj już człowiekowi spokój” Będę cię dalej męczył z uśmiechem wariata co zgubił mapę do własnego grobu Byłem cieniem za twoimi plecami dymem nad pustą autostradą krukiem siedzącym na znaku stop który krzyczał: „Jedź szybciej!” W każdym barze znam już wszystkich i wszyscy udają, że mnie nie znają ale kiedy gasną światła zostaje tylko mój śmiech Będę cię dalej męczył jak kamień w bucie jak piosenka co utknęła w głowie Będę cię dalej męczył aż diabły powiedzą: „Stary, daj już człowiekowi spokój” Będę cię dalej męczył z uśmiechem wariata co zgubił mapę do własnego grobu Nie zastrzelisz wspomnienia nie utopisz go w whiskey nie zakopiesz go łopatą Bo wraca zawsze wraca WRACA! WRACA! WRACA! Będę cię dalej męczył nawet kiedy zabraknie dróg nawet kiedy zabraknie nieba Będę cię dalej męczył aż ostatni pociąg odjedzie i zgaśnie ostatnia latarnia Będę cię dalej męczył bo niektórzy ludzie odchodzą, a ja najwyraźniej nie umiem.

