
Pamiętam nasz ostatni dzień. Słodki zapach różanych wód. Kąciki uniesionych ust. Na rzęsach wyjątkowo tusz. Tym powitałaś mnie. Tworzoną wątłą, kruchą nić. Pożyczyć „Kwiaty Polskie” chcesz? I mój bluźnierczy na niej wpis. Przecież i tak nie oddasz jej. Tym zaskoczyłem Cię. Pamiętam nasz ostatni dzień. Czytanie grafomańskich strof. I ten szyderczy wspólny śmiech, bo nie Tuwima to był tekst. Tym bawiliśmy się Rytmiczne bicie naszych serc. I wyciągniętą swoją dłoń. I Twoje przestraszone – Nie. Patrz, ale nie dotykaj mnie. Tym zraniliśmy się. Pamiętam nasz ostatni dzień. I znów tę wątłą, kruchą nić. Ten beznadziejnie głupi targ, by choć pamiątkę jakąś mieć. Dzieło Twych rąk. Pamiętam kawy gorzki smak. Twych oczu wątlejący blask. Wszak pożegnania nadszedł czas. Poczekasz? Odprowadzę Cię. I Twoje….

