
Zaginiona Skarpeta (Otchłań Pralki)
[Intro] (Mroczny, burzowy początek, słychać grzmoty i szum ulewy) (Potężne, przesterowane gitary i bardzo szybka, podwójna stopa perkusji) (Głęboki chór śpiewa powoli i złowrogo: Gdzie... ona... jest?!) [Verse 1] [male] [operatic] Wrzucałem parami, liczyłem je w dłoni Teraz mój gniew w małej łazience dzwoni Bęben się kręci, wiruje jak szalony A ja stoję w progu, całkowicie zgubiony Zniknęła bez śladu, wessana w czarną dziurę Przez tę maszynę dzisiaj chyba zniosę torturę! [Verse 2] [male] [aggressive] Przeszukuję kosze, patrzę pod kaloryfer Ten biały sprzęt to jest jakiś bezlitosny Lucyfer Zabrał mi lewą, zostawił tylko prawą Ta domowa misja nie jest dla mnie zabawą Zimne płytki chłodzą moje bose stopy Zgubiłem dzisiaj tej niewidzialnej bitwy tropy! [Chorus] [male] [choir] [epic] ODDAJ MI JĄ! (Oddaj!) – krzyczę w pusty bęben! Ta czarna dziura pożera z wielkim zębem! GDZIE JEST SKARPETA?! (Gdzie?!) – pytam się w rozpaczy! Każdy, kto robi pranie, wie dobrze, co to znaczy! (Potężne uderzenia bębnów i ryk gitary) Brakująca bawełna, zniszczona symetria! W tej łazience dzisiaj skończyła się poezja! [Verse 3] [male] [operatic] Może jest pod łóżkiem, może zjadł ją kocur Błyska kontrolka, to jest maszyny pazur Szukam w kieszeniach, zaglądam do rękawa Brak jednej sztuki to jest zbyt poważna sprawa Czarne do czarnych, kolor do koloru Lecz dzisiaj rano nie mam żadnego dobrego wyboru [Verse 4] [male] [aggressive] Otwieram drzwiczki, wyciągam mokre ciuchy Zostały mi w rękach tylko jakieś marne okruchy Połączę z inną, choć w paski jest i kropki Dla tej zaginionej nie zrobię już wykopki Maszyna wygrała, przyjęła swoją daninę Przez jedną skarpetkę mam dzisiaj kwaśną minę! [Chorus] [male] [choir] [epic] ODDAJ MI JĄ! (Oddaj!) – krzyczę w pusty bęben! Ta czarna dziura pożera z wielkim zębem! GDZIE JEST SKARPETA?! (Gdzie?!) – pytam się w rozpaczy! Każdy, kto robi pranie, wie dobrze, co to znaczy! (Potężne uderzenia bębnów i ryk gitary) Brakująca bawełna, zniszczona symetria! W tej łazience dzisiaj skończyła się poezja! [Outro] (Epickie, wirtuozerskie solo gitarowe pełne smutku i wściekłości) (Nagle muzyka urywa się, słychać tylko elektroniczne pikanie pralki: pi... pi... pi...) [male] [spoken] Trudno, pójdę w dwóch różnych... (Ostatnie ciężkie, pojedyncze uderzenie akordu i cisza)

