Song Cover Image

„Coraz Mniej Siebie”

[Intro] Najgorsze jest to… Że człowiek potrafi przyzwyczaić się do wszystkiego Do ciszy… Do chłodu… Do życia, które miało wyglądać lepiej [Verse 1] Do pustych rozmów przy kolacji Do spojrzeń bez emocji i martwych relacji Do ludzi, którzy siedzą obok bez litości A za plecami mieszają cię z błotem zazdrości Do „dobranoc” rzuconego całkiem bez znaczenia Do dni podobnych bardziej do przetrwania niż marzenia Do uśmiechów robionych tylko ludziom na pokaz I pytań „co u ciebie?” rzucanych byle od tak Najpierw boli trochę mocniej Potem człowiek przywyka sam I nawet kiedy serce pęka Dalej mówi: „jakoś radę dam” Coraz więcej rzeczy tłumisz Coraz mniej potrafisz spać Bo najtrudniej jest przed sobą Codziennie twardziela grać [Pre-Chorus] A najgorsze przychodzi wtedy Gdy już nawet nie umiesz krzyczeć Kiedy wszystko w tobie gaśnie I zaczynasz tylko istnieć [Chorus] Bo nie zabija jeden moment Tylko tysiąc małych ran Które ludzie zostawiają Każdego dnia gdzieś w nas I nie boli największy problem Tylko obojętności chłód Kiedy patrzysz komuś w oczy I nie widzisz już nic oprócz słów Bo najbardziej męczy człowieka Nie samotność… tylko brak Kogoś, przy kim mógłby w końcu Zrzucić z barków cały świat [Verse 2] Coraz trudniej dziś o szczerość Każdy gra tu kogoś, kim nie jest Jedni leczą ból imprezą Drudzy nocą duszą stres Ktoś od dawna żyje obok I udaje, że jeszcze chce Ktoś codziennie patrzy w lustro I coraz mniej rozpoznaje się Social media pełne szczęścia Zdjęcia, uśmiech, idealny kadr A prawda siedzi gdzieś po ciemku I kolejny raz nie może spać Bo łatwiej wrzucić dobre zdjęcie Niż powiedzieć: „rozsypuję się” Ludzie wolą kłamać światu Niż przyznać, że nie mają sił I nawet kiedy siedzisz z ludźmi Dalej możesz czuć ten chłód Bo dziś więcej jest znajomych Niż tych, co zostaną tu [Bridge] I może właśnie dlatego Tak ciężko dziś komuś zaufać Bo każdy chce czegoś od ciebie Ale mało kto chce zostać Najbardziej bolą momenty Które miały trwać przez lata A skończyły się tak nagle Jakby nic nie były warte Najpierw ktoś mówi „na zawsze” Potem znika bez jednego słowa I zostawia cię samego Żebyś wszystko dźwigał od nowa [Chorus] Bo nie zabija jeden moment Tylko tysiąc małych ran Które ludzie zostawiają Każdego dnia gdzieś w nas I nie boli największy problem Tylko obojętności chłód Kiedy patrzysz komuś w oczy I nie widzisz już nic oprócz słów Bo najbardziej męczy człowieka Nie samotność… tylko strach Że któregoś dnia obudzisz się I nie poznasz siebie już [Outro] A mimo tego… Ludzie dalej mówią: „jakoś leci…” Choć coraz więcej serc Pęka po cichu Każdej pieprzonej nocy