Song Cover Image

Przepraszam za każde nasze dni

Gdzie się podziały nasze wspólne sny Dlaczego nie patrzymy na jedną stronę Stoję na tym samym rogu dni A ty wybierasz każdy inny skrót Przepraszam za wszystko Za każdy zły dzień Nie da się cofnąć tego Mówisz: zniszczyłam cię Mówisz: jestem złem Żal mi, bo kochałam cię Tak jak umiem Czemu wybrałeś życie, gdzie nie ma mnie Puste krzesło grzeje się od wspomnień Ja jeszcze parzę kawę tak jak chcesz A ty już pijesz ją z innego miejsca Mam każdą wiadomość od początku Od tej pierwszej, czytam ją jak wyrok Ciągle, coraz ciężej Wspomnienia będą wbijać mi w próg każdy nóż A ja odtwarzam każdy nasz zwykły dzień Twoje spojrzenie, każdy dotyk, każdy śmiech Co mi zostało, poza wieloma pytaniami Jestem tą złą, która dalej o tobie myśli Przepraszam za każdy ból i za każdy strach Chcę, żebyś był szczęśliwy Nawet jeśli spadnę na dno Bo ty chcesz, żebym odeszła Szeptem prosisz: „porzuć mój krok” Chcę, byś był szczęśliwy Już nie wciągam cię na dno Mówisz Że zraniłam cię Mówisz Że zgasiłam w tobie ogień Mówisz „Zniknij z mojego życia Zniknij, zapomnij, jesteś złem” A pamiętasz ten samochód, co słyszał nasz śmiech I nasze rozmowy przez cały dzień? Gdy nie mogliśmy rozstać się, bo był od razu brak nas Nie mogliśmy być osobno, od razu po rozłące były telefony Jeśli kiedyś spojrzysz wstecz I zobaczysz mój cień W drugim świecie, w drugim śnie Pamiętaj, że to był mój sen też Gdzie się podziało, że nie lubisz dostawać Moich zdjęć i wiadomości na dobry sen? Gdzie się podział twój uśmiech na moje „dzień dobry kocie”? Teraz tylko irytacja moją osobą I cisza, która rozrywa mnie Nie wracaj, gdy ci będzie dobrze Tak miało być, tak miało się skończyć Wszystko dla twojego dobra Już nie pozwól ściągnąć się na dno Nawet jak zobaczysz mnie znów we łzach Pamiętasz spacery nad Wisłą I ten spontan w naszych oczach? Zrobiłam ci wiele złego Więc teraz czas na coś dobrego Więc znikam i daję ci żyć Więc gdy mówisz: „odejdź, proszę” Robię krok, chociaż trzęsie świat Chcę, byś był szczęśliwy Nawet jeśli zgubię twarz W końcu zrozumiałam Kocham znaczy puść wolno Nawet gdy ja spadnę na dno Ostatnią chwilę o nas Zatrzymam ją w głowie Nigdy nie wypowiem już słowa „kocham” Byś mógł wreszcie spać Tak jak chcesz – szczęśliwie Składam swój uśmiech gdzieś w szafie na dnie Tam, gdzie echo starych lat Przepraszam za każdy dzień Gdy bałeś się ze mną wstać Znikam, żebyś był szczęśliwy Byś odzyskał swoje sny Może kiedyś wpadniesz na ten sam obiekt Podniesiesz wzrok, zabraknie ci głosu Zobaczysz mnie – zgubisz się w mych oczach A potem zatrzymasz się znów na przystanku I poczekasz na mnie Może wtedy zamienimy kilka słów Bądź będziesz chciał usłyszeć na dłużej mój głos Może za rok mnie nie poznasz Gdy miniesz mnie gdzieś Na jawie czy w śnie Jeżeli mój obraz wróci kiedyś – powiedz: „odejdź” Nie daj się znowu sprowadzić na dno Ja zapomnę twój adres, twój kod Nie będę się pojawiać już w snach Zniknę jak duch A ty idź, idź do przodu Znikam, żebyś był szczęśliwy Byś odzyskał swoje sny Bez ciebie nie ma mnie Więc odchodząc i dając ci żyć Umierać będę ja Każdego dnia.