
[INTRO — GŁOSY W TLE] „On się nie zmieni… to narkoman i złodziej”. [CHWILA CISZY] [MALE — PÓŁSZEPT] No i proszę. Rodzinny audyt rozpoczęty. [FEMALE — SZEPT] A ja nadal go wpuszczam. [MALE] Widzisz? Jednak mam jakieś zalety. [ZWROTKA 1] Mówili: „On się nie zmieni” — znam tę śpiewkę na pamięć, „Narkoman i złodziej” — łatwo komuś przypiąć łatkę. Trzech braci patrzy krzywo, każdy ma własny werdykt, A ty stoisz obok mnie: „No i co z tego?”. Twoja matka robi minę, jakbym przyszedł po majątek, Ja tylko mówię „dzień dobry” — już atmosfera jak na pogrzebie. Nie mam aureoli, za to mam swoje zasady, Nie jestem święty — przynajmniej nie udaję dla statystyk. Mówisz, że jestem problemem — dobra, wpisz mnie na listę, Tylko dziwnym trafem dzwonisz, kiedy robi się cicho. Mówisz: „Nie przyjeżdżaj”, ja mówię: „Dobrze, jasne”, Pięć minut później: „A gdzie jesteś?” — no i wszystko jasne. [FEMALE] Wcale nie tęsknię. [MALE] Nie? To czemu patrzysz na telefon? [FEMALE] Sprawdzam godzinę. [MALE] Od dwudziestu minut? [FEMALE] Zamknij się. [REFREN — DUET] [MALE] Jestem grzechem — ty moim utrapieniem, Ty robisz piekło, ja nazywam je spełnieniem. [FEMALE] Sama proszę, żebym wrócił, a zaraz drę się: „Nie wracaj!”. [MALE] Mówisz „koniec”, ale nie zamykasz drzwi, bo dobrze wiesz, że za chwilę znowu będę tu. [FEMALE] Bo znam cię. I wiem, że wrócisz. [MALE] Ty masz swoje demony. [FEMALE] Ty jesteś jednym z nich. [MALE] Ja mam cały ich tłum. [FEMALE — SZEPT] A mimo wszystko… chodź tu. [ZWROTKA 2] Trzech braci — trzy spojrzenia, jeden wspólny komunikat: „Stary, lepiej uważaj, bo tu łatwo stracić głowę”. Ja tylko się uśmiecham: „Panowie, spokojnie, wasza siostra sama wie, co robi, kiedy mówi: chodź do mnie”. Twoja matka nadal uważa, że jestem złym pomysłem, ty mówisz: „Może właśnie dlatego tak go lubię”. [FEMALE] Nie przesadzaj. Nie jestem po twojej stronie. [MALE] Nie? [FEMALE] Po prostu przeciwko nim. [MALE] Jeszcze lepiej. Dzięki mnie mogłaś bawić się i tańczyć, jakby nie istniał świat, dziś jestem „tym najgorszym” — no proszę, jaki zwrot akcji, mała. Wczoraj byłem powodem, żeby zarwać całą noc, dziś jestem problemem, który najlepiej wyrzucić za próg. [FEMALE] A mimo wszystko… znowu tu jesteś. [MALE] Bo sama prosisz, żebym wrócił. Mówisz, żebym do ciebie nie przychodził, a sama chwilę później ładujesz mi się do łóżka. Ty masz swoje humory, ja mam swoje pomysły. [FEMALE] Bo było zimno. [MALE] Latem? [FEMALE] Nie zadawaj głupich pytań. [MALE] No właśnie. Jak mam traktować poważnie twoje groźby, skoro sama robisz wszystko, żebym został do rana? [FEMALE — ŚMIECH] Nie schlebiaj sobie. [MALE] Za późno. [REFREN — DUET] [MALE] Jestem grzechem — ty moim utrapieniem, ty robisz piekło, ja nazywam je spełnieniem. [FEMALE] Sama proszę, żebym wrócił, a chwilę później: „Nie wracaj!”. [MALE] Mówisz „spadaj”, ale patrzysz, czy jeszcze stoję, jak zrobię krok za drzwi, pytasz: „To gdzie ty idziesz?”. [FEMALE] Nigdzie. Zostań. [FEMALE] Nie ciesz się tak. [ZWROTKA 3 — DOUBLE-TIME] Jestem małym słodkim chamem, dobrych manier brak, ale kiedy robię krok w twoją stronę, zmienia się twój świat. Ty masz swoje zasady, ja mam swoje prawa, i dziwnym trafem każda granica kończy się tam, gdzie zaczyna się zabawa. Nie jestem spokojem, jestem powodem bezsennych nocy. Mówisz: „Nie dzwoń” — telefon w ręce. Mówisz: „Nie przyjeżdżaj” — otwierasz wejście. Nie potrzebuję aureoli, nie potrzebuję braw, mam swoje zasady i dobrze mi z tym. [FEMALE] Taki pewny siebie? [MALE] Nie. Po prostu znam instrukcję obsługi. [FEMALE] A kto ją napisał? [MALE] Ty. [FEMALE] Kłamiesz. [MALE] Trochę. [BRIDGE — BEAT ZWALNIA] [MALE] Mówili: „Narkoman”. Mówili: „Złodziej”. [FEMALE] A ja patrzę na ciebie i widzę faceta, który czasem ma więcej szczęścia niż rozumu. [MALE] To akurat fakt. [FEMALE] I nadal cię chcę. [MALE] To już nie mój problem. [FEMALE] Niestety twój. [MALE] Trzech braci. Jedna matka. Zero aprobaty. [FEMALE] I jeden idiota, którego ciągle wpuszczam. [MALE] Czyli jednak jestem wyjątkowy. [FEMALE] Nie. Po prostu mam słabość do problemów. [BASS HIT] [REFREN — FINAŁ / DUET] [MALE] Jestem grzechem — ty moim utrapieniem, ty robisz piekło, ja nazywam je spełnieniem. [FEMALE] Sama proszę, żebym wrócił, a chwilę później: „Nie wracaj!”. [MALE] Mówisz „spadaj”, ale nie zamykasz drzwi. [FEMALE] Bo sama chcę, żebyś został. [MALE] Ty masz swoje demony. [FEMALE] A ty jesteś jednym z nich. [MALE] Ja mam cały ich tłum. [FEMALE] A ja i tak wybieram ciebie. [MALE] To chyba oboje mamy problem. [FEMALE] Nie „chyba”. [MALE + FEMALE] Nie jesteśmy święci. Nie jesteśmy normalni. Mamy swoje jazdy, ale razem jest ciekawiej. [OUTRO — FEMALE] I nie myśl sobie, że wygrałeś. [MALE] Wiem. [FEMALE] To czemu się uśmiechasz? [MALE] Bo znowu mnie wybrałaś. [FEMALE] Nie przyzwyczajaj się. [MALE] Za późno.

