Song Cover Image

Pierwsza zima

V6

[Intro — 4 takty instrumentalne] [Zwrotka 1] Wyszłam w czwartek o siedemnastej, bez awantury, torba, kosmetyczka, ładowarka, zdjęcie mamy. Klucze zostawiłam na stole pod twoją czapką, krzywy wieszak na pożegnanie — nie poprawiłam, niech wisi. Pokój u koleżanki, potem kawalerka na trzecim, materac na podłodze, tania lampka, cisza jak w kościele. Pierwszej nocy nie spałam — nasłuchiwałam klucza, dopiero nad ranem dotarło, że nikt nie przyjdzie. I dobrze. [Refren] Ja już nie chcę umierać razem z twoim nałogiem, to nie wygląda jak zwycięstwo, nie grają żadne trąbki. Jeden kubek na suszarce, ja i moje sprawy, staję rano przed lustrem i mówię do tej kobiety: teraz uratuję ciebie. Siebie. [Zwrotka 2] Zadzwoniłeś w listopadzie — trzeźwy, tak mi się zdaje, mówiłeś, że się zmienisz, że nie pijesz nawet piwa. Słuchałam do końca, nie przerwałam ani razu, potem powiedziałam: "cieszę się. Rób to dla siebie." Kocham cię jeszcze trochę — nie będę udawać, że nie, tylko miłość to nie powód, żeby tonąć w tej samej wodzie. We wtorki dalej salka, w soboty basen o ósmej, uczę się pływać od nowa — dla siebie, nie dla ciebie. [Refren] Ja już nie chcę umierać razem z twoim nałogiem, to nie wygląda jak zwycięstwo, nie grają żadne trąbki. Jeden kubek na suszarce, ja i moje sprawy, staję rano przed lustrem i mówię do tej kobiety: teraz uratuję ciebie. Siebie. [Bridge] Czasem ratunek to nie krzyk. Czasem to jedno "nie". Czasem walizka. Czasem pierwsza granica. A czasem po prostu wtorek, dziewiętnasta. [Outro] Pierwsza zima, kiedy nie marznę w domu. I nikt nie musi wracać.