
W pierwszej „a” u pani Joli Dzisiaj wszystkich głowa boli, Bo w dzienniku znów brakuje „świętej trójki”. Nie ma Stacha (co ma bas), Rysia (co ma złoty pas) Oraz Zdzisia, co w tej klasie... szuka bójki. Pani w fochu, pani w nerwach, Bo to dzieje się na przerwach, A te gnojki znów skręciły gdzieś do dwójki! A tymczasem Staszek, Rychu I ten Zdzisiek – tak po cichu Pod remizą w beemce knują plany. Bo – jak okazało się – Wreszcie jest okazja, gdzie Będzie ogień, będzie dym... i świat pijany! Starych ni ma, chata wolna, będzie bal! O, będzie bal, o będzie bal! Na disco-bit, na biały kit i pięć par! I pięć par! Już Malwina o tym wie, Wyśle „eska” w drugiej „ce”, Do tej rudawej, co się ponoć dobrze liże. Przyjdzie Dżesika od miśka, Co nie wierzy już w boćka, Odkąd z Jarkiem w sianokosy zaszła bliżej! Starych ni ma, chata wolna, będzie bal! O, będzie bal, o będzie bal! Na disco-bit, na biały kit i pięć par! I pięć par! Gdy nazajutrz zapadł zmrok, Każda zrobiła ten krok, Dwie w miniówkach, jedna w panterkę ubrana. Noc zaczęła się od Zenka, Zdzisio z rudą – ostra gierka, Reszta w tańcu... „wygina śmiało ciało” do rana! Do północy było „sie ma”, O ciągnikach (że ich niema) I o tym, kto ma „lajki”, a kto nie. Tylko Rysio tam... wzrok miał mętny... Zaczął coś o „pracach ręcznych”... (O wycinankach, co je pani w szkole chce!) Potem każda z par się skryła, Wzorem starszych w mrokach willi, Zgasło światło, cisza była, A po chwili... Z pokoiku wyszedł Zdzisio, Gdzie do rudej się sposobił, I do Stasia mówi cicho: „Stachu...! Stachu...!” „Coo?!” „Jak się... odpala to konfetti?!”

