
[Intro] [Verse 1] W szarych murach PRL-u komputer lśnił jak skarb, ZX Spectrum, Atari, Commodore, Amiga marzenie w snach. Kasety w magnetofonach kręciły się, turbo, skracało wczytywanie gier. Kopiowanie proste – jeden do jednego, w piwnicach, na strychach, rodziło się ego. [Verse 2] Giełdy komputerowe, tętniące życiem, Grzybowska, Kraków – młodości obliczem. Tam kasety, dyskietki i joysticki mieli, polskie napisy w grach, dema sceny. Bez praw autorskich, w szarej strefie świat, piractwo nie kradzież – to sprytu kwiat. Społeczeństwo klaskało, szacunek temu, kto gry z taśm w obieg puszczał, każdemu. [Verse 3] Lemingi, Mortal w pirackim biegu, polskie gry też krążyły w tym pędzie szeregu. Crackerzy z demosceną, intra w gry wciskali, swoje znaki chwały w kodzie zostawiali. W magnetofonie głowicę się ustawiało, błąd w ładowaniu mógł sprawić że się płakało. Dyskietki zbawienie, rączka żąglowała, radość gdy gra się wreszcie odpalała. [Verse 4] Nie tylko zabawa – nauka w tym tkwiła, z pirackich kaset IT rodziła się siła. Programiści młodzi, co kod rozkładali, na giełdach, w demach, przyszłość budowali. Dziś kasety w muzeum, nostalgia w nas gra, Emulacja jeszcze te dawne czasy zna. Piractwo, choć cień, to strażnik kultury, dało nam pasje w tych czasach ponurych. [Outro] W latach osiemdziesiątych, w świecie izolacji, technologia w zachwycie piratów wariacji. Atut tych sprzętów to głównie muza Piksel gonił piksel, dźwięk wyobraźnię poruszał

