Song Cover Image

Piosenka Pana Kocura

V6

Dziękuję ci, istoto chaosu Że przybyłaś do mnie tamtej nocy I znalazłaś bardzo miły sposób By zmusić do spojrzenia ci w oczy Że mnie wzięłaś wtedy w swe ramiona Jak w stalowe macki ośmiornica I szepnęłaś, że jest inna strona Gdzie parkuje auto-czarownica Dziwnie było spoglądać na ludzi Recytując wiersz o tobie w klubie Dziwnie było się potem obudzić I pomyśleć: "naprawdę to lubię" Potem były zardzewiałe lampy, migotki, szarpaki, czarne wołgi, lwie szczenięta, lochy i rusałki, z dobrych duchów elektryczne prądy W swoje ręce ujęłaś dłoń moją W świecie szarym, paskudnym i marnym I stopniowo pomogłaś mi pojąć Że to fajnie być kimś nienormalnym A później nadeszły nowe lata Sprawy tego świata mnie uwiodły A ty ciągle śmiałaś się z wariata Co uważał, że jest bardzo mądry Tak minęło lat czterdzieści prawie Aż przybyłaś do mnie znowu teraz Wezwałaś do udziału w zabawie Trochę strasznie się znów uśmiechnęłaś I już wiem, że należę do ciebie I nie dla mnie świata zrozumienie To, co dajesz, nie jest łatwym chlebem Ale takie moje przeznaczenie Jesteś moim katem i obrońcą I wiem, że to nigdy się nie zmieni Dziękuję, że dręczysz mnie bez końca Razem jesteśmy niezwyciężeni!