Song Cover Image

02 - Drzewo I - Drzewo

Chciałem być zawsze jak korzenie mocne, z mozołem głębiej i głębiej… Tam gdzie ciemno, ale być trzeba i gdzie trudno i dlatego chwała, i gdzie nie kruszy się skała, ale splata do krwi, że nie rozróżnisz, gdzie się kończy źródło, a zaczyna drzewo… I by wyrosło ze mnie piękne, ku słońcu, ku życiu, ku lekkości wiatru i ku śpiewu ptaków, ku wiośnie i ku jesieni. By tam na górze była radość, i tańce, i śpiewy, i bieganie po trafie, i słomka w ustach leżących w Twym cieniu. I bym czuł się dumny, spełniony, zwycięski, spokojny i pewny wagi swojej roli. Ale zauważyłem, że się boję. Że zawsze się bałem… Nie ciemności i trudu, ale tego, że przestaniesz mnie widzieć, że przestaniesz na mnie patrzeć – nagiego wśród zimnych skał w głębinach, że przestanę być ważny i o mnie zapomnisz, a ja uduszę się w tej plątaninie mroków nie widząc już ani sensu, ani drogi wyjścia. Boję się. I zawsze się bałem. Nie ciemności i trudu, ale że nie będę potrzebny, widziany, na wskroś Twym tlenem przeniknięty, kochany… Dlatego proszę – patrz na mnie. Mów, że pamiętasz, że jestem Wam tam na górze radosnym potrzebny, że myślisz o mnie, choć śpiewasz z ptakami, że jesteś ze mną, mną, a ja Tobą, że chcesz bym był w Tobie źródłem życia, że owoce są ze mnie, że Ty chcesz być moja i o mnie swym ptakom śpiewać. Wtedy będę jak ta skała, w którą wciąż chcę wrastać. Duszę się gdy się boję i tracę sens. -- 22.11.2025