[Zwrotka 1] Dorastałem w pokoju, gdzie ciepło nie zostawało, Zima wchodziła w kości, jakby znała moje imię. Płakałem do gwiazd i księżyca, żeby ktoś mnie usłyszał, Bo tylko niebo potrafiło odpowiedzieć ciszą, która nie bolała. Byłem dzieckiem, które patrzyło w górę, nie w dół, Bo tam, w świetle, czułem, że może istnieje ktoś dla mnie. [Pre‑Refren] Każde słowo, które znałem, należało do czyichś ust, Żadne nie potrafiło unieść tego, czego nie umiałem powiedzieć. [Refren 1] Więc buduję język z kawałków, które po mnie zostały, Z popękanych korzeni i dźwięków, których wciąż się uczę. Jestem inny w sposób, którego nigdy nie potrafili nazwać, Więc mówię gwiazdozbiorami, licząc, że ktoś zrozumie. Proszę, zobacz mnie takim, jakim jestem. [Zwrotka 2] Trzymałem głos cicho, by ściany nie odbiły lęku, Trzymałem dłonie nieruchomo, by nie zdradziły drżenia. Zima wracała co roku, jakby chciała mnie sprawdzić, A ja patrzyłem w niebo, szukając znaków, że nie jestem sam. Płakałem do nieba, bo niebo nigdy mnie nie odpychało, I szeptałem sobie: kiedyś znajdę miłość, kiedyś znajdę swoje plemię. [Pre‑Refren] A każdy język, który odziedziczyłem, był jak płaszcz nie na mnie, Za ciężki w ramionach, za cienki tam, gdzie potrzebowałem ciepła. [Refren 2] Więc buduję język z kawałków, które po mnie zostały, Z popękanych korzeni i dźwięków, których wciąż się uczę. Jestem inny w sposób, którego nigdy nie potrafili nazwać, Więc mówię gwiazdozbiorami, licząc, że ktoś zrozumie. Proszę, zobacz mnie takim, jakim jestem. [Most] Może nie jestem złamany — tylko zapisany innym pismem, Dialektem przetrwania, którego nikt nie chciał poznać. Może ten chłód mnie nie zniszczył; może mnie wyrzeźbił, Zostawił linie w głosie, które wreszcie mają sens. A jeśli uchylę drzwi choć trochę, jeśli wpuściłbym odrobinę ciepła, Może ktoś usłyszy gwiazdy, które noszę w środku. [Refren 3] Więc buduję język z kawałków, które po mnie zostały, Z dziecka, które zamarzało, i dorosłego, który topnieje powoli. Jestem inny w sposób, którego nigdy nie potrafili nazwać, A jednak przestaję przepraszać za to, kim jestem. Proszę, zobacz mnie takim, jakim jestem. W środku mnie jest cały wszechświat — i w końcu zaczyna świecić. Kiedyś znajdę miłość. Kiedyś znajdę swoje plemię.