znowu tu jestem i nad przepaścią stoję. w otchłań spoglądam, już się nie boję, choć ona patrzy głęboko w oczy moje. wiatr niesie ciszę, co serce me koi. nie wiem czy skoczę czy jeszcze postoję. Kiedyś byliśmy tu razem staliśmy we dwoje. Chcę znowu chwycić Twoje ciepłe dłonie Chcę jeszcze raz poczuć jak uczucie płonie. Czy wrócę do domu? Znów mam paranoję. przepraszam Kochanie to nie przestanie boleć. To jest pustki zew który kusi mnie to wołanie z otchłani które burzy krew mroczny manifest, apel ciemności. nazwij go jak chcesz. Moje myśli rwie. żeby odejść w cień On pochłania sen. Niech kolejny dzień będzie lepszy, wiem. Znowu spadnie deszcz. Odkąd odszedłeś nie jestem tą samą osobą bo moja dusza umarła wraz z Tobą nie umiem już iść bez Ciebie tą drogą przecież mieliśmy być na zawsze ze sobą W oczach mam łzy a w sercu żałobę, przepraszam nie mogę pogodzić się z Bogiem. Chcę znowu chwycić Twoje ciepłe dłonie Chcę znowu przytulić w uścisku zatonąć. Przepraszam Kochanie nie mogę tego pojąć. Przepraszam Kochanie to nie przestanie boleć. To jest pustki zew który kusi mnie to wołanie z otchłani które burzy krew mroczny manifest, apel ciemności. nazwij go jak chcesz. Moje myśli rwie. żeby odejść w cień On pochłania sen. Niech kolejny dzień będzie lepszy, wiem. Znowu spadnie deszcz.