
Pewna krewetka dni kiepskie miała, i tak sobie rozmyślała. Jestem brzydka jestem pewna, żadna ze mnie jest królewna. krzywe nogi, tłuste boki i ten tyłek zbyt szeroki. oczy małe, nos mam wielki, to nie wygląd jest modelki. usta wąskie, zgryz jest krzywy skóra jakbym wpadła dziś w pokrzywy. nie pokażę się nikomu ja nie wyjdę dzisiaj z domu. ........ po tygodniu jest odmiana, nie ma już o sobie zdania. że jest brzydka, że paskuda, wszystko była to ułuda. bo cyklicznie się jej zdarza, że swój urok tak podważa. Jaki morał z tego płynie? Każdy dzień zły kiedyś minie.

