
[Intro] (Szybka perkusja, radosna wiejska polka na skrzypcach) (Wio, siwy! Trzymaj się, Wasyl!) [Verse 1] Kupił sąsiad świnię, piękną jak malowanie, A mój knur w zagrodzie rwie się na kochanie! Żeby go przewieźć bezpiecznie przez wieś, Założyłem mu kask na ten twardy łeb! Poniedziałek — wiozę na wozie amanta, Wtorek — znowu wiozę mojego eleganta! [Chorus] On już w kasku siedzi! Uszy mu wystają! Kury na podwórku ze śmiechu padają! Rwij, koniku, naprzód, miłość nie wybiera, Kiedy knur w kasku amory otwiera! [Verse 2] Środa, czwartek, piątek — ja już padam z sił, Ręce mi opadły, wóz się w błocie zmył. W niedzielę rano leżę jak nieżywy: „Żono, idź do chlewa, czy ten wieprz szczęśliwy?” Wraca baba blada, za boki się trzyma: „Chłopie, wstawaj szybko, bo to nie do wiary!” [Bridge] „Co się stało, babo? Uciekł do lasu?!” „Nie uciekł! Sam wlazł na wóz, zapiął kask pod brodą I czeka, aż go zawieziesz!” [Chorus] On już w kasku siedzi! Gotowy do drogi! Rwij, koniku, naprzód, nie żałuj mu nogi! Miłość to potęga, każdy to rozumie, Nawet zakochany wieprz w kasku na tłumie! [Outro] (Szybkie solo skrzypiec, kwik i wesołe okrzyki) Wiooo do panny!

