
[Intro] [Male Vocal] (Ша, panowie! Kto zamawiał piwo z sokiem? U Miszy tańczymy tylko tango!) [Verse 1: Male Vocal] Pod starym browarem, gdzie dym gryzie w nos, Zbiera się ferajna, co drwi sobie z trosk. Przy stole szulerzy, kieszonkowiec Lew, I Waśka Narwaniec — w nim gorąca krew! A w progu stanęła zjawiskowa Lea, Czarodziejka z portu, pannie na sto ciał! Waśka chwycił pannę w pasie niby lew: „Zatańcz ze mną tango, rozgrzej moją krew!” [Verse 2: Male Vocal] Nagle z ciemnej sieni wkracza goguś pan, W lakierkach ze skórki, wonny jak szampan. Nie spojrzał na Waśkę, tylko szepnął: „Różo, Ze mną parkiet płonie przed wieczorną burzą!” Lea brew uniosła, dłonią macha w dół, Bo jej Waśka Narwaniec pół sukienki zwarł! A goguś kapelusz zsuwa z dumnych brwi: „Zejdź mi z drogi, chamie, bo cię zetrę w pył!” [Chorus: Male Vocal] Graj, kapelo, tango! Bas niech z dołu grzmi! Na Mołdawiance zazdrość we krwi tli! Nie wchodź między zakochanych, kiedy tańczą w krąg, Bo z odeskiej knajpy nie wyciągniesz rąk! (Hej, rwij akordeon!) [Verse 3: Male Vocal] Wtem z zaplecza wyszedł herszt Zazulka-Kloc, Co żelaznym łomem witał każdą noc! Wyjął wizytówkę, mrugnął prosto w sufit: „Zaraz wam pokażę, kto tu balet kupił!” Dwa szybkie błyski, cichy szelest stalek... I obaj rywale poszli w siną dalek! Żaden już nie prosi Lei na parkiety, Mają swoje groby zamiast toalety! [Chorus: Male Vocal] Graj, kapelo, tango! Bas niech z dołu grzmi! Na Mołdawiance zazdrość we krwi tli! Nie wchodź między zakochanych, kiedy tańczą w krąg, Bo z odeskiej knajpy nie wyciągniesz rąk! [Outro: Male Vocal] (Muzyka przechodzi w dramatyczne argentyńskie tango na skrzypcach) Piana z kufla leci, kelner liczy łup, A Waśka z piękną Leą tańczy pośród trup... To jest fason, panowie! (Tupnięcie lakierka, finałowy akord)

