
Zwrotka I Ziemia oddycha powoli, jakby bała się dnia, Niebo zwisa nisko, ciężkie jak wina i strach. Idę sam przez popiół wczorajszych modlitw, Każdy krok to echo rzeczy, których nie cofnie nikt. Rany nie krwawią — one gniją w ciszy, Czas nie leczy, tylko uczy jak dłużej wytrzymać krzyk. W oczach mam zmrok, co nie zna świtu, A serce bije wolno… jakby miało dość rytmu. Refren Zostaw mnie w cieniu, tam gdzie kończy się sens, Gdzie ból jest prawdą, a nadzieja – kłamstwem. Niosę ten ciężar, choć łamie mi krzyż, To jedyne, co mam… to jedyne, co zostało. Nie pytaj, czy jeszcze wierzę — tu wiara umarła, Każdy oddech waży tonę, jakby dusza pękała. Milczę głośniej niż krzyk, który dawno zgasł. Zwrotka II Głosy pod skórą śpiewają mi żałobny chór, Każdy szept przypomina, kim byłem znów. Światło rani bardziej niż noc bez dna, Bo pokazuje ruiny, których noc nie zna. Przysięgi spalone, marzenia w grobie, Każda nadzieja tu kończy jak kamień w wodzie. Nie pytaj „czemu”, tu nie ma odpowiedzi, Jest tylko ciężar istnienia i cisza, co siedzi. Refren (wariacja) Zostaw mnie w cieniu, tam gdzie kończy się sens, Gdzie ból jest bogiem, a wiara to gniew. Niosę ten ciężar, aż pęknie mi głos, Bo jedyne, co znam… to ten powolny los. Każda modlitwa wraca z pękniętym echem, Każdy dzień to walka z własnym oddechem. Stoję pośrodku ruin i nie chcę już znaków. Bridge (spokojniej, ) Jeśli jest dno… To ja je znalazłem. Jeśli jest sens… To zginął po drodze. Refren (najcięższy) Zostaw mnie w cieniu, nie wołaj już mnie, Niech noc mnie przykryje jak ziemia i śnieg. Niosę ten ciężar aż zniknę bez śladu, Bo jedyne, co mam… To cisza po upadku. Niech świat zapomni mój kształt i imię, Niech ból wybrzmi do końca — niech wreszcie zamilknie. Jeśli coś zostanie… niech to będzie spokój. Outro A jednak… W tej ciszy Coś jeszcze oddycha.

