Noc a nocą snuje sie po mieście Jak nosferatu szukam klimatu Rapu tematu ,więcej sexu naćpanych nastolatek i dziwnych dragów ,nie żartuj oni kłamią Robią bandytów z młodych chłopaków ,potem się okazało Był zwykłą pałą a na osiedlu Nikt nawet nie wie co to za łeb Wielki huligan raz babcia raz sklep Zwykły leszcz złodziej najniżej W hierarhii a w tekście zapisane Że prawie szef mafii ta chyba jak kradł drobne ministrancik z pobliskiej parafii Kryształem spizgany ,jak masz nawijaćbzdury to lepiej się Z tąd zawiń nasłuchałem się Tylu ziomków po narkotykach Z czeluści ich fantazji Jednak wyrosłem nie bawie Sie już w kwasy grzyby czy inne Tabletki zmieniające wyraz twarzy Fajne były czasy teraz rozkmina Opisze świat a nie ciągły kryminał Jak słysze tych frajerów co koleś nawywijał a pote zdziwiony policja go zawija idiota Potem HWDP a siedział na dołku Pare godzin ale plus sto do harakteru ego Jakby na celi gitami dowodził A na koniec okazało się że Zeznania dowoził jak co drugi raper fantazje zapodaje Że bloki że pato że go życie boli Naprawde krewetki bankiety Rodzice ogólnie zarobieni Koledzy banany dziewczyny wyższych elit a kłamie Jakby wyszedł z podziemi Najgorsze że przekaz leci do dzieci jak to jest zapierdalać Dziwki palić krak i tego typu śmieci Nie ma co żartować ja zwykły Ze wsi chłopak ale tekstami To bym cię zakopał o ludziach Życiu i życia wyborach ,zdradach Dorastaniu pierwszych Baletach na dropach kiedyś To wszystko miało kopa A teraz łby najpierw dopalacze A dzisiaj nie żyje jak nie weźmie Psychotropa ,potem nie wie czy Ręka czy noga no cóz było kryształ wąchać i jak codziennie jest sobota myslał że nie widać po oczach ale jak zapierdalasz tydzień paruje cała głowa Przed ludźmi się chowa drony Podsłuchy to już go zniszczył Towar Później odwyki i monar Już nie człowiek raczej roślina Bez słowa bez duszy zapętlony Kolejny pacjent za mocne mefedrony ,fajnie jestvposzaleć A nie być szalony ,na zjeździe bite Matki i żony i szony ,więc moja Rada jak pierwszy raz granat odbezpieczony więc miej kogoś Przy sobie który zajebie ci liścia Jak długo będziesz wsysał Powie dość ,koniec melanżu Jutro zjesz normalnego coś A nie tylko wódka i koks Rozjebany nos oko kłuje Ziom cie uratuje ewentualnie Do worka spakuje za długo Jak balujesz ,zero więzi Emocjonalnie nic już nie czujesz Potem słyszysz głosy wariujesz Wyrywasz drzwi okna a na koncu włosy ,albo znów zajebiesz Albo z okna wyskoczysz ,nie dasz więcej rady bez narkotyku kroczyć ,potem matki płaczą Czemu on jej to zrobił On zrobil to wszystkim Już wcześniej był w locie Narkotyk tylko wznowił lot i dobił