erekcjato podtrzymujące na duchu . . . łamią się zdania prawie w połowie nierówna walka z zasranym życiem choć prawie wszystko mieści się w głowie część się odbija złudnym ukryciem nic już nie tonie w kilku promilach a tylko płynie stylem dowolnym trudno nie umieć po licznych chwilach w których za krokiem krok byl mozolnym Spragnionym słońcem i ciepłym deszczem drwiła w momentach szara codzienność martwica walczy z ostatnim dreszczem czuwaj i czuwaj zabijaj senność. a mi to zwisa wszystko pierdolę. ja się w tych ramach wcale nie mieszczę do celu dążę mam silną wolę nie osiągnąłem wszystkiego jeszcze . . . . . . . muszę umrzeć.