Pogodny dzień, zielony szlak, Dunajec lśnił pośród skał. Tam ją ujrzałem pierwszy raz – świat nagle stał się piękniejszy, gdy stanęła nad rzeką, patrzyła w dal. Słowiańska uroda, spokojny blask, warkocz spływał na jej plecy, koszulka łopotała na wietrze, odsłaniając biodra w rytmie kroków, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Nad Dunajcem, gdzie płynie czas, spotkały się nasze samotne drogi. Jej warkocz tańczył na wietrze, a ja patrzyłem na jej usta, myśląc, jak smakują, gdy się uśmiecha. Nad Dunajcem, wśród zieleni i skał, los podarował nam tę chwilę – nie znałem jeszcze jej imienia, ale czułem, jak krew płynie szybciej, gdy stała tak blisko, nieznajoma – a już pożądana. Usiadła nad rzeką, zabrakło jej sił, skurcz zatrzymał ją na chwilę. Pomogłem, rozmasowując jej łydki – czułem ciepło jej skóry pod dłońmi, mięśnie napinały się i puszczały, a ona wstrzymywała oddech, gdy moje palce przesuwały się wyżej, tuż pod kolanem, gdzie skóra jest najcieńsza. Spojrzała na mnie spod rzęs, uśmiechnęła się, i wiedziałem – ruszymy razem, a jej ciało zapamięta mój dotyk. Nad Dunajcem, gdzie płynie czas, spotkały się nasze samotne drogi. Jej warkocz tańczył na wietrze, a ja patrzyłem na jej usta, myśląc, jak smakują, gdy się uśmiecha. Nad Dunajcem, wśród zieleni i skał, los podarował nam tę chwilę – nie znałem jeszcze jej imienia, ale czułem, jak krew płynie szybciej, gdy stała tak blisko, nieznajoma – a już pożądana. Dunajec został za nami, przed nami las i dalszy szlak. Nie wiedziałem, dokąd nas zaprowadzi, lecz chciałem iść – właśnie z nią, czując jej ramię przy moim, słysząc jej oddech, gdy szliśmy pod górę. Jej biodra kołysały się przede mną, a ja wyobrażałem sobie, jak byłoby poczuć jej skórę bez materiału, dotknąć jej ciała na swoich dłoniach. Nad Dunajcem, gdzie płynie czas, tam się zaczęło – to pragnienie. Jej warkocz, jej usta, jej biodra w ruchu – i ja, który chciałem więcej niż spojrzenie. Nad Dunajcem, wśród zieleni i skał, zrodziło się coś, czego nie umiałem nazwać – ale czułem to w każdym dotyku, w każdym oddechu, w każdym kroku, który zbliżał mnie do niej.