URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ [INTRO] Urodzony… by się zakochać. Nie zawsze wiedziałem w kim. Nie zawsze wiedziałem w czym. Ale chyba całe życie szukałem powodu, żeby jeszcze raz otworzyć drzwi. [ZWROTKA 1] Zrobiłem zdjęcie swoich blizn, żeby pamiętać, skąd tu jestem. Nie dla litości — dla pamięci, bo za każdą stoi jakiś dzień. Dorosłość przyszła bez pukania, zabrała kilka złudzeń w biegu. Wojna, którą nosiłem w głowie, zabrała mi kawałek dzieciństwa. Prosiłem Boga o kwiaty, a dostałem deszcz i zimne ręce. Dzisiaj wiem — nie każda burza przychodzi po to, żeby zniszczyć. Niektóre uczą cię oddychać, kiedy wszystko tonie dookoła. Niektóre każą ci dorosnąć, zanim zdążysz powiedzieć: „nie jestem gotowy”. Każdy błąd zostawił ślad, ale żaden nie odebrał mi drogi. Miałem wracać do punktu wyjścia, a zacząłem budować od zera. Chcę rzucić pewną wypłatę, złapać mikrofon, powiedzieć prawdę. Bo nie po to tyle razy wstawałem, żeby teraz przespać własne życie. Patrzyli na mnie przez szybę, jakbym był kimś z innej historii. A ja znałem ten świat od środka, więc sam przepisałem swoją rolę. Nie żałuję tego, co bolało. Nie będę udawał, że nie bolało. Bo człowiek nie rośnie od zwycięstw — rośnie tam, gdzie coś mu zabierano. [PRE-CHORUS] Najpierw podłoga. Potem kawałek miejsca. Potem własny dach. Dzisiaj patrzę wyżej, ale pamiętam, jak wyglądało dno. Nie dostałem skrzydeł. Nauczyłem się nie bać upadku. [REFREN] Urodzony, by się zakochać, choć życie nie rozpieszczało mnie. Urodzony, by się zakochać, choć nieraz zamykałem serce na klucz. Mam blizny, mam swoje lata, mam za sobą niejeden ciężki dzień. A mimo tego, kiedy pytasz, czego chcę — jeszcze kochać, jeszcze żyć, jeszcze mieć po co wstawać. Urodzony… Urodzony, by się zakochać. [ZWROTKA 2] Nikt nie pyta, ile waży cisza, kiedy wracasz sam do pustych ścian. Nikt nie widzi tych momentów, kiedy człowiek przegrywa sam ze sobą. Dlatego przestałem się tłumaczyć tym, którzy znają mnie z opowieści. Nie będę prostował każdej wersji — prawda nie potrzebuje reklamy. Moje życie miało własny język: trochę bólu, trochę wiary. Kilka drzwi zatrzaśniętych przed nosem i kilka dłoni, które zostały. Czasem tracę pewność. Nie tracę kierunku. Czasem pękam. Nie składam się już z cudzych oczekiwań. Bo człowiek nie jest tym, ile razy życie rzuciło nim o ziemię. Jest tym, czy po kolejnym upadku potrafi spojrzeć sobie w oczy. Więc piszę za tych, którzy nie umieją powiedzieć „pomóż”. Za tych, co śmieją się głośno, a wracają do domu w ciszy. Jeśli jeden człowiek znajdzie w moim głosie kawałek siebie, to wszystkie te noce, które bolały bez świadków, miały sens. Babcia mówiła: „Kiedy boli, wyrzuć to z siebie”. Więc wyrzucam. Na kartkę. Na bit. Na scenę. Nie po to, żeby rozdrapywać rany. Po to, żeby nie pozwolić im mówić za mnie. A pokoje, do których kiedyś pukałem, będą większe, niż potrafiłem sobie wyobrazić. I kiedy otworzą się drzwi, nie będę pytał, czy zasługuję. Wejdę. Z tymi, którzy pamiętają mnie sprzed całej tej drogi. [PRE-CHORUS 2] Najpierw podłoga. Potem cztery ściany. Potem własny klucz. Dzisiaj nie proszę już świata o miejsce przy stole. Sam je buduję. [REFREN 2] Urodzony, by się zakochać, choć życie nie rozpieszczało mnie. Urodzony, by się zakochać, choć nieraz zamykałem serce na klucz. Mam blizny, mam swoje lata, mam za sobą niejeden ciężki dzień. A mimo tego, kiedy pytasz, czego chcę — jeszcze kochać, jeszcze żyć, jeszcze mieć po co wstawać. Urodzony… Urodzony, by się zakochać. [BRIDGE] Może dlatego tyle razy traciłem grunt pod nogami, żeby w końcu zrozumieć, że nie muszę być niezniszczalny. Wystarczy, że nie przestanę być prawdziwy. Nie każdy koniec jest końcem. Nie każda rana zostaje otwarta. Nie wszystko, co straciłem, było warte odzyskania. Dzisiaj nie chcę już wracać do człowieka, którym byłem. Chcę zobaczyć, kim jeszcze mogę zostać. [BUILD] Jeszcze jeden oddech. Jeszcze jeden krok. Jeszcze jedna noc. A potem światło. [KRÓTKA CISZA] I tym razem nie odwracam wzroku. [DEEP BASS HIT] [FINAL REFREN] URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Choć życie nauczyło mnie zaciskać pięści! URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Choć nieraz łatwiej było zamknąć serce niż je otworzyć! Mam blizny! Mam swoje lata! Mam za sobą niejeden ciężki dzień! Ale jeszcze jestem. Jeszcze czuję. Jeszcze potrafię kochać. I właśnie dlatego — URODZONY! URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Nie po to, żeby zapomnieć, co bolało. Po to, żeby nie pozwolić bólowi decydować, kim będę. URODZONY… BY SIĘ ZAKOCHAĆ. [OUTRO] W życie. W ludzi. W muzykę. W każdy kolejny dzień. Urodzony… by się zakochać. Nie zawsze wiedziałem w kim. Nie zawsze wiedziałem w czym. Ale chyba całe życie szukałem powodu, żeby jeszcze raz otworzyć drzwi. [ZWROTKA 1] Zrobiłem zdjęcie swoich blizn, żeby pamiętać, skąd tu jestem. Nie dla litości — dla pamięci, bo za każdą stoi jakiś dzień. Dorosłość przyszła bez pukania, zabrała kilka złudzeń w biegu. Wojna, którą nosiłem w głowie, zabrała mi kawałek dzieciństwa. Prosiłem Boga o kwiaty, a dostałem deszcz i zimne ręce. Dzisiaj wiem — nie każda burza przychodzi po to, żeby zniszczyć. Niektóre uczą cię oddychać, kiedy wszystko tonie dookoła. Niektóre każą ci dorosnąć, zanim zdążysz powiedzieć: „ nie jestem gotowy”. Każdy błąd zostawił ślad, ale żaden nie odebrał mi drogi. Miałem wracać do punktu wyjścia, a zacząłem budować od zera. Chcę rzucić pewną wypłatę, złapać mikrofon, powiedzieć prawdę. Bo nie po to tyle razy wstawałem, żeby teraz przespać własne życie. Patrzyli na mnie przez szybę, jakbym był kimś z innej historii. A ja znałem ten świat od środka, więc sam przepisałem swoją rolę. Nie żałuję tego, co bolało. Nie będę udawał, że nie bolało. Bo człowiek nie rośnie od zwycięstw — rośnie tam, gdzie coś mu zabierano. [PRE-CHORUS] Najpierw podłoga. Potem kawałek miejsca. Potem własny dach. Dzisiaj patrzę wyżej, ale pamiętam, jak wyglądało dno. Nie dostałem skrzydeł. Nauczyłem się nie bać upadku. [REFREN] Urodzony, by się zakochać, choć życie nie rozpieszczało mnie. Urodzony, by się zakochać, choć nieraz zamykałem serce na klucz. Mam blizny, mam swoje lata, mam za sobą niejeden ciężki dzień. A mimo tego, kiedy pytasz, czego chcę — jeszcze kochać, jeszcze żyć, jeszcze mieć po co wstawać. Urodzony… Urodzony, by się zakochać. [ZWROTKA 2] Nikt nie pyta, ile waży cisza, kiedy wracasz sam do pustych ścian. Nikt nie widzi tych momentów, kiedy człowiek przegrywa sam ze sobą. Dlatego przestałem się tłumaczyć tym, którzy znają mnie z opowieści. Nie będę prostował każdej wersji — prawda nie potrzebuje reklamy. Moje życie miało własny język: trochę bólu, trochę wiary. Kilka drzwi zatrzaśniętych przed nosem i kilka dłoni, które zostały. Czasem tracę pewność. Nie tracę kierunku. Czasem pękam. Nie składam się już z cudzych oczekiwań. Bo człowiek nie jest tym, ile razy życie rzuciło nim o ziemię. Jest tym, czy po kolejnym upadku potrafi spojrzeć sobie w oczy. Więc piszę za tych, którzy nie umieją powiedzieć „ pomóż”. Za tych, co śmieją się głośno, a wracają do domu w ciszy. Jeśli jeden człowiek znajdzie w moim głosie kawałek siebie, to wszystkie te noce, które bolały bez świadków, miały sens. Babcia mówiła: „ Kiedy boli, wyrzuć to z siebie”. Więc wyrzucam. Na kartkę. Na bit. Na scenę. Nie po to, żeby rozdrapywać rany. Po to, żeby nie pozwolić im mówić za mnie. A pokoje, do których kiedyś pukałem, będą większe, niż potrafiłem sobie wyobrazić. I kiedy otworzą się drzwi, nie będę pytał, czy zasługuję. Wejdę. Z tymi, którzy pamiętają mnie sprzed całej tej drogi. [PRE-CHORUS 2] Najpierw podłoga. Potem cztery ściany. Potem własny klucz. Dzisiaj nie proszę już świata o miejsce przy stole. Sam je buduję. [REFREN 2] Urodzony, by się zakochać, choć życie nie rozpieszczało mnie. Urodzony, by się zakochać, choć nieraz zamykałem serce na klucz. Mam blizny, mam swoje lata, mam za sobą niejeden ciężki dzień. A mimo tego, kiedy pytasz, czego chcę — jeszcze kochać, jeszcze żyć, jeszcze mieć po co wstawać. Urodzony… Urodzony, by się zakochać. [BRIDGE] Może dlatego tyle razy traciłem grunt pod nogami, żeby w końcu zrozumieć, że nie muszę być niezniszczalny. Wystarczy, że nie przestanę być prawdziwy. Nie każdy koniec jest końcem. Nie każda rana zostaje otwarta. Nie wszystko, co straciłem, było warte odzyskania. Dzisiaj nie chcę już wracać do człowieka, którym byłem. Chcę zobaczyć, kim jeszcze mogę zostać. [BUILD] Jeszcze jeden oddech. Jeszcze jeden krok. Jeszcze jedna noc. A potem światło. [KRÓTKA CISZA] I tym razem nie odwracam wzroku. [ DEEP BASS HIT] [FINAL REFREN] URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Choć życie nauczyło mnie zaciskać pięści! URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Choć nieraz łatwiej było zamknąć serce niż je otworzyć! Mam blizny! Mam swoje lata! Mam za sobą niejeden ciężki dzień! Ale jeszcze jestem. Jeszcze czuję. Jeszcze potrafię kochać. I właśnie dlatego — URODZONY! URODZONY, BY SIĘ ZAKOCHAĆ! Nie po to, żeby zapomnieć, co bolało. Po to, żeby nie pozwolić bólowi decydować, kim będę. Urodzony


