
Ciemność w pokoju... Elektryk potrzebny na gwałt. [Verse 1] Miał być fachowiec z ogłoszenia na słupie, Przyszedł czipendejl — przepisy miał w dupie. Klatka jak z obrazka, bary cięte z noża, Pani aż wzdycha: „Ależ z niego kozak” Kostka w palcach, śrubokręt w zębach, Chłop jak dąb, sto kilo w mięśniach. Przykręca druty, minę ma pewną, I mruczy pod nosem: „Elektryka prąd nie tyka!” Śrubka dokręcona, Druty złapane, Jeszcze tylko włączyć — I będzie zrobione! [Chorus] I nagle JEB! Zaiskrzyło w rogu! Zwarcie poszło z całej siły! Pani zamarła w progu, Jemu jaja zaświeciły! (Elektryka!) (Prąd nie tyka!) (Elektryka!) — Chyba że przeleci! [Verse 2] Iskra poszła w druty, Bezpiecznik wyskoczył. Prąd walnął po fachowcu, Aż mu wzrok zamroczył. Biceps napięty, Stołek się chwieje, A model z plakatu Pod nosem się śmieje. „To tylko próba, Nic się nie dzieje!” Elektryka prąd nie tyka... Chyba że przeleci! Drut puścił, Dym poszedł, Coś strzeliło w kontakcie. A w spodniach fachowca Nadal pełne zwarcie! [Chorus] I nagle JEB! Zaiskrzyło w rogu! Zwarcie poszło z całej siły! Pani zamarła w progu, Jemu jaja zaświeciły! (Elektryka!) (Prąd nie tyka!) (Elektryka!) — Chyba że przeleci! [Bridge] Zlazł wreszcie na dół, Żyrandol naprawiony. Maczo z ogłoszenia Trochę oszołomiony. Fuszka zrobiona, W salonie jest jaśniej, A jemu w gaciach Jeszcze długo nie zgaśnie! [Final Chorus] I nagle JEB! Zaiskrzyło w rogu! Zwarcie poszło z całej siły! Pani zamarła w progu, Jemu jaja zaświeciły! (Elektryka!) (Prąd nie tyka!) (Elektryka!) — Chyba że przeleci! (Elektryka!) (Prąd nie tyka!) — No... chyba że przeleci!

