
[Short Intro] [No instruments, raw female vocal with heavy bass kick] Szkoda prądu na te bzdury! [Verse 1] Znów ktoś pyta, co u mnie słychać i jak żyję Ktoś w internecie wylewa jad i pomyje! Każdy chce uczyć mnie, jak mam po świecie iść A ja mam proste podejście na jutro i dziś Szkoda mi czasu na wojny i pusty krzyk Z moich marzeń nie będzie rozliczał mnie nikt [Chorus] [Bass boost, Driving beat] Szkoda prądu na ludzi, co ciągną mnie w dół Szkoda nocy na myśli pęknięte na pół Wybieram spokój, choć wkoło szaleje ten wiatr Idę przed siebie i w nosie mam cały ten świat Nie muszę tłumaczyć, kim jestem i dokąd chcę iść Mam jedno życie i zamierzam nim żyć! [Verse 2] Robię porządki w głowie, wywalam ten złom Zamykam drzwi przed ludźmi, co niszczą mój dom Ktoś obgaduje za plecami – niech sobie gada Mój własny spokój to najważniejsza zasada Nie szukam poklasku, nie zbieram fałszywych braw Robię swoje i mam gdzieś opinie z tych traw [Bridge] [Bass drop, Minimal beat, Raw vocal] Ta cisza jest droższa niż tysiąc pustych słów Nie wrócę do miejsc, gdzie traciłam zdrowie i sens Zamknęłam ten rozdział, wygrałam swój własny los Mój czas to majątek – nie oddam go nikomu! [Chorus] [Full Energy, Short accordion fill] Szkoda prądu na ludzi, co ciągną mnie w dół Szkoda nocy na myśli pęknięte na pół Wybieram spokój, choć wkoło szaleje ten wiatr Idę przed siebie i w nosie mam cały ten świat [Outro] [Fade out, Heavy Bass drum] Szkoda prądu... Święty spokój.

