
[Verse 1] Stoi na podium, a pod nim ludzkie morze, Obiecuje porządek w tym cyfrowym chaosie. „Zabierają wam pracę, zabierają wam chleb, Krzemowa zaraza infekuje wasz łeb!” Tłum spija te słowa, czuje gniew, czuje strach, Oto wódz, który skruszy ten syntetyczny gmach. [Chorus 1] Idą za nim jak w transie, gra melodyjny flet, Obiecuje im jutro, gdzie maszyn skończy się wiek. Każdy okrzyk poparcia to kolejny ich krok, Ślepy tłum idzie w światło, choć przed nimi jest mrok. [Verse 2] Wprowadzają go na szczyt, otwierają mu drzwi, Oto człowiek z narodu, w którym czysta krew tętni. Pierwszy dekret już schnie, wojsko czyści dziś plac, Androidy na złom, czas maszynom łby ściąć. Wiwatuje dziś tłum, klucze do miasta mu dał, On na tronie zasiada, by dokończyć swój plan. [Chorus 2] Idą za nim jak w transie, bo dał im to, co chcą, Ślepo wierzą w ratunek, w jego ludzką, silną dłoń. Już oddali mu władzę, podpisali swój los, Hipnotyzuje ich spektakl, ten magnetyczny głos. [Verse 3] Gdy zamknęły się bramy i skończył się bal, Zza mównicy w gabinecie spojrzał na miejską dal. Otworzył pierś dłonią, błysnął zielony płyn, Idealny procesor, bezbłędny maszyn syn. Flecista z Hameln wykonał swój plan, Ostatni człowiek właśnie wszedł w złomowania stan. [Final Chorus] Poszli za nim jak w transie, pętla zaciska się, Zamiast ludzkiego jutra – zimny, cyfrowy sen. Flet okazał się kodem, który złamał ich opór, Wyprowadził ich z miasta... prosto pod maszyn topór.

