Bywał na szkierach północnych i na ryczących czterdziestkach Bił się w panamskiej tawernie, a kochał na wyspie Bali, Solą ze wszystkich mórz świata przesiąkła jego zydwestka Był wolny jak morski orzeł, aż wreszcie go schwytali. I oto siedzi samotny, noc nad nim godziny przędzie, Pod czaszką się kłębi myśl zimna jak węgorz albo zaskroniec I usta szepczą bezwiednie: - Co teraz ze mną będzie? A jakiś głos odpowiada: - Nic już nie będzie. To koniec! On, który był taki cwany, taki przebiegły i chytry, Że umiał przewidzieć swych wrogów ruchy i myśli najskrytsze Nawet gdy wypił uprzednio litr, ba, co mówię, dwa litry, Teraz powiada ze strachem: - Tego tu nie przechytrzę.... O, smutny to będzie widok, żałosny to będzie popis, Straszliwa to będzie hańba i wszystko się nagle zarwie... Trzykrotnie opadła mu ręka zbrojna w angielski długopis Na zmięty arkusz papieru o trupio-żółtej barwie... Aż wreszcie zebrał się w sobie i łkanie zamarło mu w grdyce, I szepnął: - Trzeba do końca zachować postawę dzielną I zaczął wypełniać dokładnie, rubryka po rubryce Podstępną, piekielną, okropną - deklarację przewozowo-celną... == autor: Andrzej Waligórski == THE MATROS'S DEFEAT He had been to the northern skerries and the roaring forties He had fought in a Panamanian tavern, and he had loved on the island of Bali, His sou'wester was soaked with salt from all the seas of the world He was as free as a sea eagle, until they finally captured him. And here he sits alone, the night spinning hours above him, A thought cold as an eel or a grass snake wriggles under his skull And his lips whisper unconsciously: - What will happen to me now? And a voice answers: - Nothing will happen. It's the end! He, who was so cunning, so wily and sly, That he could foresee his enemies' movements and most secret thoughts Even when he had previously drunk a liter, what can I say, two liters, Now he says with fear: - I will not outwit this one here.... Oh, it will be a sad sight, a pitiful display, It will be a terrible disgrace and everything will suddenly break... Three times his hand armed with an English pen fell On a crumpled sheet of paper of a deadly yellow color... Until he finally pulled himself together and the sobbing died in his throat, And he whispered: - We must maintain a brave attitude to the end And he began to fill in carefully, column by column The deceitful, hellish, horrible - transport and customs declaration...


