
[Intro] (Rhodes piano z lekkim szumem winyla. Cicha gitara elektryczna z pogłosem. Pojedyncze uderzenia basu. W tle delikatny szum wody.) Każdy człowiek, którego spotykasz, zostawia ślad w twojej historii. Niektórzy piszą rozdział. Niektórzy zostawiają bliznę. Niektórzy tylko pokazują, gdzie nie iść. ──────── [Zwrotka 1] (Wchodzi miękki boom bap. Luźny groove perkusji. Ciepły bas prowadzi rytm. Rhodes odpowiada między wersami.) Ludzie jak kamienie rzucone w taflę, robią hałas, zanim znikną w głębi. Kręgi zostają dłużej niż twarze, choć one dawno znikły z pamięci. Jedni byli światłem w środku nocy, inni drzazgą wbitą pod skórę. Jedni uczyli mnie latać wysoko, inni — jak spada się w dół. Nie każdy „zawsze” coś znaczył, nie każdy bliski umiał zostać. Czasem ktoś wchodzi jak ostrze, żeby pokazać, gdzie boli najbardziej. ──────── [Refren] (Pełniejsze brzmienie. Wchodzą skrzypce, delikatne chórki soul, mocniejszy bas. Perkusja otwiera przestrzeń.) Bo to kręgi na wodzie, kręgi na wodzie, pojawiasz się, znikasz — zostajesz w pogłosie. Kręgi na wodzie, kręgi na wodzie, zostawiasz po sobie ślad mimo upływu godzin. Nie każdy był domem, nie każdy był schronem, nie każdy był światłem, co prowadzi przez drogę. Niektórzy jak lekcja wpisani w mój los, zanim znalazłem kierunek, zanim odnalazłem głos. Musiałem znać cudze brzegi, cudze prądy i fale, zanim sam wypłynąłem i odnalazłem swój statek. Musiałem zgubić mapy, które prowadziły w cień, żeby zobaczyć własny horyzont i własny dzień. Bo to kręgi na wodzie, kręgi na wodzie… i tylko to, co ważne, zostaje we mnie. ──────── [Zwrotka 2] (Muzyka schodzi niżej. Zostaje bas, Rhodes i spokojny beat. W tle gitara gra pojedyncze dźwięki.) Głosy, które miały trwać wiecznie, dziś są echem w pustych ścianach. Dłonie, które miały trzymać mocno, puściły, gdy tonąłem najbardziej. Nie noszę już ich imion jak kamieni, każdy człowiek niesie własne wojny. Nie każdy mógł dać to, czego szukałem, może sam nigdy tego nie dostał. Nie jestem sumą odejść i strat, nie jestem raną po cudzych decyzjach. Jestem drogą przebytą przez ciemność, i głosem, który został po ciszy. ──────── [Bridge] (Beat zanika. Sam Rhodes, wiolonczela i głos. Ostatnie słowa zostają z pogłosem.) Niektórzy są jak burze. Nie przychodzą, żeby zostać. Przychodzą tylko po to, żeby nauczyć cię budować od nowa. Bo czasem trzeba stracić brzeg, żeby znaleźć własny kierunek. ──────── [Finał] (Wracają wszystkie instrumenty. Żywe bębny, bas, smyczki i chórki. Ostatnie sekundy zostają tylko z pianinem.) Nie pytam już fal, dlaczego odpłynęły. Nie pytam ludzi, dlaczego zmienili kierunek. Każdy był chwilą. Każdy był znakiem. Każdy zostawił coś, czego nie zabrał czas. A ja płynę dalej. Nie za nimi. Po własny horyzont. Po własne życie. Co

