Raj dla diabłów Miasto w neonach, stalowy puls w żyłach Wieże z danych wyrastają ponad strach Na szczytach władza — bez twarzy, bez imion Steruje światem jak kodem w snach Sądy i rządy w pętli transmisji Uniwersytety sprzedają wzór Media programują rzeczywistość A gwiazdy świecą na cudzy mur Refren To raj dla diabłów — pod szkłem i w sieci Gdzie prawda znika, a system świeci Cienie kontrolują każdy krok A my tańczymy w ich danych blok Transporty w ciszy, zniknięcia w logach Czarne archiwa, zaszyfrowany szlak Wyspy ukryte w martwych mapach Gdzie moralność dawno straciła smak Ale pod kablami tli się sprzeciw W brudnych dzielnicach płonie kod Bo nawet w raju dla diabłów Ktoś jeszcze pamięta, czym jest głos Refren To raj dla diabłów — w kablach i snach Miasto z pikseli, ogień w reklamach Gdy system pęknie pod własnym ciężarem Zostanie cisza… i nowy start