Song Cover Image

Miernik milczy w Reiklandzie - Trybut dla Mavcaa

V6

Bronx. Jeszcze kawałek i miałem mieć to zadupie za plecami. Miernik terkotał jak zawsze, Bydlak ciążył na ramieniu przyjemnie czyli wszystko było w normie. Prawie. Bo wtedy zobaczyłem tę chmurę. Nisko nad ziemią. Gęsta, ciężka... i zdecydowanie za blisko. „Bydlak... powiedz mi, że to nie Tornado.” ... „No tak. Głupio pytam.” Pamiętam jeszcze, że świat zrobił się zielony. Potem ciemny. A potem... Obudziłem się na mokrej ziemi. Drzewa. Trawa. Czysta woda gdzieś niedaleko. Żadnego gruzu. Żadnego dymu. Żadnego Bronxu. „Bydlak...” ... „Miernik zdechł.” „Albo to my.” Poszedłem za szumem wody, rzeka wąska, nurt spokojny Między drzewami sunęła barka, a na brzegach ruch obronny Rogate sylwetki wlazły w wodę, przejście mieli wręcz na miarę I nim zdążyłem spytać Bydlaka, już zaczynał się abordaż na tę barkę Łeb jak jeleń, tors człowieka, sierść i racice na nogach „Mutant” - mówię do Bydlaka - „czyli jednak znamy wroga” Tylko miernik dalej milczał, choć monstrów było z pół tuzina Jeden spojrzał prosto na mnie... i już wiem, że na mnie szarżować zaczyna Miernik milczy, Bydlak, coś tu się nie zgadza! Jelenie chodzą na dwóch nogach, dziw tu wszystko zdradza Zero skażeń, zero wskazań, miernik twierdzi: wszystko zdrowe Jeśli to jest zdrowy świat, to ten świat postradał głowę! Rogaty odbił nagle od rzeki i pognał prosto w moją stronę Bydlak szczeknął raz, jak trzeba - aż mu zgasły ślepia rozjuszone „No widzisz?” - mówię do strzelby - „przynajmniej ty dziś działasz zdrowo” Mutant runął między paprocie... a ja znów poczułem się... komfortowo Na pokładzie typ z kuszą kładł rogaczy, jeden bełt i jeden trup „Bydlak, patrz... jak Felix Green celuje. Tylko lunetę zgubił gdzieś pośród dróg” A przy kotle brodaty majster tłoki składał w całej tej kabale „Jeszcze Szklany mi tu wyskoczy...” i wtedy włosy mi dęba stanęły całe Miernik milczy, Bydlak, coś tu się nie zgadza! Jelenie chodzą na dwóch nogach, dziw tu wszystko zdradza Zero skażeń, zero wskazań, miernik twierdzi: wszystko zdrowe Jeśli to jest zdrowy świat, to ten świat postradał głowę! Ktoś wrzasnął: „Rune, lewa burta!” - kusznik odwrócił się na znak „To Nie Felix” - mówię do Bydlaka - „ale celuje, kurwa, znajomo tak” A tam Renate z bandażami już łatała komuś skroń „Stelka?” - pytam. Bydlak milczy. „Dobra... lepiej trzymajmy broń.” Ktoś ryknął: „Niezatapialny!”, więc poznałem wreszcie barki miano Jeden darł się jak John Flint, jakby dyscyplinę miał wpisaną Drugi gadał, targował się - „Bydlak, Aaron sztuczki robiłby te same...” „Albo znam tych ludzi wszystkich... albo Tornado ryje banię doskonale.” Miernik milczy, Bydlak, coś tu się nie zgadza! Jelenie chodzą na dwóch nogach, dziw tu wszystko zdradza Zero skażeń, zero wskazań, miernik twierdzi: wszystko zdrowe Jeśli to jest zdrowy świat, to ten świat postradał głowę! Drugi rogacz wlazł na pokład, trzeci już się czepiał burt „No dobra, Bydlak - pomożemy, skoro taki tutaj nurt” Huk poniósł się między drzewa, jeden padł, następny zwiał A ten z kuszą spojrzał w moją stronę... jakby pierwszy raz się bał Ucichł abordaż, kusznik z barki krzyknął: „Co ty trzymasz w ręku?!” „Bydlaka.” - mówię. „Spokojnie, nie ma powodów do lęku.” Spojrzał na mnie, potem na broń, jakbym gadał z nią od lat „Bydlak... oni chyba myślą, że to ze mną jest coś nie tak.” Miernik milczy, Bydlak, coś tu się nie zgadza! Jelenie chodzą na dwóch nogach, dziw tu wszystko zdradza Zero skażeń, zero wskazań, miernik twierdzi: wszystko zdrowe Jeśli to jest zdrowy świat, to ten świat postradał głowę! Kusznik zszedł na brzeg powoli, kuszę trzymał jeszcze w bok „Rune.” - rzucił krótko. „Przepatrywacz.” - odpowiedziałem, robiąc krok Wyciągnął rękę, więc podałem swoją - „Bydlak, chyba będzie dobrze...” Dotknęliśmy dłoni - Ocknąłem się w Bronxie. Miernik terkotał. Spojrzałem na Bydlaka. Odparł mi tylko „Ani słowa -- komukolwiek.” Więcej w Tornado nie wpadnę, jakem jeszcze człowiek! /// Tekst i aranżacja: @filoz Prowodyr inspiracji: @mavcaa