[Verse] W ciemnościach wiatr unosi liście A gacek wisi na swej gałęzi Myślałam że jest już za pięć Lecz zegar pokazał po piątej [Verse 2] No chyba mi puściło po letkiemu I po ciężkiemu po wszystkimu Może to wina tych skrzydełek Wieprzowych co się karmiły winiary [Chorus] Winiary karmiące wieprze Chyba się zsiusiałam Po sznycelkach wyborowych Na mechanicznie oddzielanym mięsie [Verse 3] Gacek patrzy z poddasza Winiary patrzą z talerza Nie takiego wykończenia Oczekiwałam po piątej [Verse 4] No chyba mi puściło po letkiemu I po ciężkiemu po wszystkimu Może to wina tych skrzydełek Wieprzowych co się karmiły winiary [Chorus] Winiary karmiące wieprze Chyba się zsiusiałam Po sznycelkach wyborowych Na mechanicznie oddzielanym mięsie