
No to idę na wagary po plecach przejdą ciary na Święto Lasu narobić hałasu obiecać na wierzbie gruszki poetom założyć zielone ciuszki załatwić z geodetą plany działki poszukać chrustu na podpałki rozpalić ognisko - olać to wszystko i płonie w lesie ognisko znowu spalą do cna wszystko drzewa , krzaki i ściółkę darń , trawę , szypułkę z miastowymi tak bywa jak im na łono natury się wyrywa w dzień wolny to robi się tumult swawolny ogień pochłonie wszystko powstanie pogorzelisko nie jest to akcent optymistyczny lecz widok to futurystyczny wariant możliwy trochę krzykliwy ku przestrodze pisany na kolanie nie na jednej nodze czuj czuj czuwaj to jeszcze nie maj do maja niech się ostoi kraj w jednym kawałku i do poniedziałku na Święto Lasu nie róbcie tyle hałasu zostawcie po sobie porządek nie róbcie rzezi niewiniątek

