Rano ruszyliśmy w stronę Niedzicy – jezioro lśniło, a ty przy mnie. Na zamku, gdy wchodziliśmy po schodach, twoja dłoń dotknęła pleców – wtedy wyobraziłam sobie, że prowadzisz mnie do ciemnego korytarza, gdzie nikt nie widzi, twoje usta znajdują moje usta, palce rozpinają stanik. Niedzica i Czorsztyn – nad wodą, wśród ruin, twoja ręka na biodrach, usta tak blisko, że czuję oddech. Wyobrażałam sobie szyję całowaną, dłoń przesuwającą się po udach, słowa: „Chcę cię bardziej niż gór”. Niedzica i Czorsztyn – marzyłam o palcach, które rozpinają guziki koszuli. Na tratwie Dunajcem płynęliśmy razem – twoje ramię obejmowało mnie, gdy tratwa kołysała się na fali, czułam twoją pierś na plecach. Twoje usta tak blisko ucha, że każde słowo brzmiało jak pieszczota – chciałam się odwrócić, złapać za koszulę i pocałować, tak jak całuje się kogoś, kogo pragnie się od rana. Niedzica i Czorsztyn – nad wodą, wśród ruin, twoja ręka na biodrach, usta tak blisko, że czuję oddech. Wyobrażałam sobie szyję całowaną, dłoń przesuwającą się po udach, słowa: „Chcę cię bardziej niż gór”. Niedzica i Czorsztyn – marzyłam o palcach, które rozpinają guziki koszuli. Potem usiedliśmy nad brzegiem – twoja dłoń spoczęła na kolanie, nie cofnęłam – w głowie przesuwała się wyżej, po udach, aż do miejsca, które pragnęło dotyku. Mówiłeś o zamkach, o historii, a ja myślałam: twoje palce wędrują po ciele, usta szepczą imię, gdy jesteśmy sami. Niedzica i Czorsztyn – tam chciałam zostać z tobą do zmroku, gdzie dłonie dotkną wszędzie, usta będą całować bez końca. Nie chciałam już widoków – chciałam ciała na moim, dłoni na piersiach, oddechu, który szepcze: „Jesteś moja”.