
deszcz zimny pot na szybach aut kroki ktoś idzie za mną czy to tylko echo? prawda ma dzisiaj paskudny zapach kłamstwo jest tanią, bezpieczną strzechą świt szary nad miastem jak brudne szkło kolejny papieros gaśnie w kałuży znam każdy zaułek każdy ten kąt bo jestem stąd wszystkie wyroki dawno zapadły zanim zdążyłem otworzyć usta zgasły latarnie, neony zbladły tylko ta obskurna ulica pusta wytarta przez obcy strach i cienie co plączą się teraz mi pod nogami czym jest cierpienie? pustką pomiędzy słowami czas nie leczy ran czas tylko paruje jak benzyna z asfaltu po letniej burzy Liczę kroki w ciemności nic już nie czuję ta noc się kurczy, a droga dłuży nie myślę o jutrze jutro to luksus dla tych, co mają jeszcze siłę wierzyć patrzę jak gaśnie kolejny papieros i próbuję przeżyć

