Song Cover Image

Listopadowy park (własny wokal)

V6

[Zwrotka 1] Listopadowy wiatr poruszał liście, Park był cichy, jakby zasnął świat. Szliśmy obok siebie coraz bliżej, Choć milczenie mówiło więcej niż tysiąc słów. Ławki mokre od jesiennego deszczu, Pod nogami złoty, suchy liść. Nie pytałem, dokąd pójdą nasze drogi, Chciałem tylko jeszcze chwilę z Tobą iść. [Przedrefren] I znów przypadek splótł nasze ścieżki, Choć lato dawno schowało się za mgłą. Nie było morza, słońca ani plaży, A jednak coś znajomego było wciąż. [Refren] Listopadowy park zatrzymał nas, Pośród drzew i chłodnych, krótkich dni. Jesienny wiatr zabierał liście, A ja nie chciałem, żeby zabrał Ciebie mi. Może nie trzeba wielkich słów, Gdy obok ktoś naprawdę jest. Bo czasem zwykły spacer w parku Potrafi znaczyć więcej niż cały świat. [Zwrotka 2] Krople deszczu tańczyły na ławkach, A latarnie zapalały ciepły blask. Śmialiśmy się z tych drobnych chwil, Jakby listopad był początkiem, nie końcem nas. Opowiadałaś o swoich marzeniach, Ja słuchałem, zapamiętując każde z nich. I choć za chwilę miało zrobić się ciemno, Nie spieszyłem się, by kończyć ten dzień. [Bridge] Może kiedyś, gdy nadejdzie zima, Znów przejdziemy tą alejką razem. Może liście dawno przykryje śnieg, Lecz pamięć zostawi tutaj ślad. [Refren] Listopadowy park zatrzymał nas, Pośród drzew i chłodnych, krótkich dni. Jesienny wiatr zabierał liście, A ja nie chciałem, żeby zabrał Ciebie mi. Bo nie każda historia zaczyna się latem, Nie każda potrzebuje słońca i fal. Czasem wystarczy park, listopadowy wieczór I ktoś, przy kim chcesz zostać jeszcze raz. [Outro] A kiedy liście opadną już wszystkie, I park ucichnie pośród zimnych dni, Ja będę pamiętał tamten listopad, W którym przypadkiem znów spotkałem Cię.