
Piecze słonko, że aż ha! Woła gęsiom gąska pstra — Dość napasłam się już trawką, Miło będzie pójść do stawku, Smaczne jest ze żabki mięso Nie pogardzimy też i rzęsą Spieszcie więc do stawku tam! Woła gęsi gąska pstra! Rozmawiała gęś z prosięciem Bardzo głośno i z przejęciem: „Smutno samej żyć na świecie, A po drugie i po trzecie - Jeśli cenisz wdzięki gęsie, Jak najprędzej ze mną żeń się”. ↓ Prosię na to: „Miła gąsko, Głowę nieco masz za wąską, Trochę masz za długą szyję I zupełnie inny ryjek. Niechaj ciebie to nie rani, Lecz jesteśmy niedobrani”. A gęś znowu: „Cóż, mój drogi, Popatrz, ty masz cztery nogi, Nie masz pierza, nie masz dzioba, Ale mnie się to podoba”. ↓ Prosiak skłonił się uprzejmie: „Inny tak się tym nie przejmie, A ja - owszem. Bo zauważ, Że ja chodzę, a ty fruwasz, Jak dogonić zdołam ciebie, Gdy szybować będziesz w niebie?” Na to gęś odpowie znowu: „Domowego jestem chowu, Fruwam raz na sześć miesięcy, Żeby nie tyć, i nic więcej”. Jak dogonić zdołam ciebie, Gdy szybować będziesz w niebie?” Na to gęś odpowie znowu: „Domowego jestem chowu, Fruwam raz na sześć miesięcy, Żeby nie tyć, i nic więcej”. ↓ Na to prosię znów odpowie: „Muszę dbać o swoje zdrowie, Ty się kąpiesz nieustannie, Ty byś chciała mieszkać w wannie, Ja zaś - jeśli chodzi o to - Właśnie bardzo lubię błoto”. Tutaj gęś już miała dosyć. „Nie zamierzam ciebie prosić…” I dodała z żalem w głosie: „Teraz wiem, że jesteś prosię”.

