
Znowu stoję pod twym domem, Nie wiem, po co, nie wiem, czemu. Każdy krok prowadzi w pustkę, W której nie ma już nadziei. Ty mówiłaś: „to już koniec”, Ja wciąż wierzyłem w cud. Chciałem naprawić wszystko, Lecz zgasło, zanim wrócił ból. Refren (lepszy obraz) Chciałem dać ci szansę, Choć serce krzyczało: „idź!” Nie umiałem odpuścić, gdy W oczach twych gasł nasz świat. Chciałem dać ci szansę, Choć wiem — już dawno nic. Nie wróci tamten czas, Nie wróci nikt. Zwrotka 2 (mała korekta) Mówiłaś: „to nie takie proste”, Ja wierzyłem, że wciąż chcesz. A dziś w ciszy twoje imię Brzmi jak echo dawnych miejsc. Nie żałuję, że próbowałem, Bo to też miał jakiś sens. Czasem trzeba przegrać wszystko, By nauczyć się, kim się jest. Finał (lekko podkręcony) Nie chcę wracać tam, gdzie ból, Wybaczam — i puszczam w dal. To, co było — niech zostanie snem, Bo wreszcie wiem, kim jestem sam. Chciałem dać ci szansę, A dziś daję szansę dniom. Nie muszę już nic naprawiać — Po prostu znów uczę się żyć. W domu, gdzie jest cisza i świt… Już nie ma Ciebie.

