
myślisz o niej czule - słodka anielica a ona już gotowa, jak ta dzika lwica żłobić pazurami chciwymi w twym ciele upojne korytarze i krwawe tunele i czując pierwotny natury zew chce łapczywie lizać twoją słodką krew by ugasić w sobie pragnienie lecz przekleństwem jej - nienasycenie myślisz, że jest płocha jak pliszka a ona chce cię zjeść niczym modliszka każdy kęs ciebie przeżuwać, smakować i nawet jeśliby miała żałować chce zatracić się do końca w tobie a potem może chodzić w żałobie jeśli tylko ugasi w sobie pragnienie lecz przekleństwem jej - nienasycenie chce ciebie wciąż bardziej i więcej jak pirania, gryźć plecy, nogi, ręce w ekstazie obgryźć twe ciało aż do kości i w szale tym nie mieć dla ciebie litości w lubieżnym zamęcie, bez żadnej przymiarki pragnie cię rozbić na atomy i kwarki by ugasić w sobie pragnienie lecz przekleństwem jej - nienasycenie kiedy więc w nagłym miłosnym zatraceniu mięknie ci serce w czułym zapatrzeniu niech jej niewinna mina cię nie zwiedzie ona myśli o tobie jak o obiedzie

