
[Verse] Na wysokim niebie, gdzie czas się zapomina, Siedzą postacie, każda z nich inna. Na miękkich chmurach, co świat obejmują, Filozofują, gdy gwiazdy migrują. "Co znaczy życie, gdy patrzymy z góry? Czy sens je trzyma, czy tylko wichury?" Pytają siebie, w ciszy tkwili latami, Z chmur wypatrując prawdy nad nami. [Chorus] Chmury, co niosą milczenia szum, Dylemat wieczny wisi wśród wzgórz. Siedzieć na wieczność, w nieskończonym blasku, Czy skoczyć w przepaść i odnaleźć brak słów? [Verse] Jedna z postaci, co w ciemność spogląda, Mówi: "Czym jesteśmy? Pył, co się zbłąkał?" Druga odpowie: "Czy warto się spieszyć? Może to właśnie na chmurach chcę przeżyć." Prąd ich unosi przez burze i cisze, Czasem w ich oczach tajemnicę pisze. A gdyby skoczyć, zobaczyć, co czeka? Czy to koniec, czy most do człowieka? [Chorus] Chmury, co niosą milczenia szum, Dylemat wieczny wisi wśród wzgórz. Siedzieć na wieczność, w nieskończonym blasku, Czy skoczyć w przepaść i odnaleźć brak słów? [Verse] Niebo w milczeniu otula ich dłonie, Przepaść jak lustro, odbija spojrzenie. Może ta decyzja nie ma końca wcale, A sama opowieść to podróż przez fale. [Chorus] Chmury, co niosą milczenia szum, Dylemat wieczny wisi wśród wzgórz. Siedzieć na wieczność, w nieskończonym blasku, Czy skoczyć w przepaść i odnaleźć brak słów? [Verse] Na wysokim niebie ta opowieść trwa, Nie ma zakończenia, nie ma też dna.

