[Verse] Magda Gesler przyszła do knajpy Syf aż w brzuchu rzygi tańczą fajfy W kuchni wszędzie gówno, brud Jebie tu ten tłusty smród [Verse 2] Koreańska ekipa, ukrainiec kelner Pracują na czarno za gram chleba W zlewie pływa straszny spleśniały gnój Co tu robić radźcie Januszowi, już! [Chorus] Złoty laur kąkubęta zdobył ktoś Właściciel mówi że on przedsiębiorczy gość Magda patrzy na ten bajzel, mówi dość Dlaczego wy trujecie ludzi wciąż? [Verse 3] Kuchenne owulacje zacząć czas Rozprawimy się z nimi raz po raz raz Wszystko szoruj Zetrzyj brud Bo Gesler zaraz wytknie gnój [Verse 4] Nie ma miejsca na ignorancję Bo będą z sanepidem komplikacje Zapach musi z miejsca zejść Bo Magda wejdzie i talerze zrobią bęc [Chorus] Złoty laur kąkubęta zdobył ktoś Właściciel mówi że on przedsiębiorczy gość Magda patrzy na ten bajzel, mówi dość Dlaczego wy trujecie ludzi wciąż?