[Zwrotka 1] Siedzę sam. Cztery ściany patrzą. Milczą tak, jakby wiedziały wszystko. O mnie. O Tobie. O tym, co się nie udało. Myśli krążą jak sępy nad przeszłością. Każda z nich boli. Każda coś zabiera. Czas płynie. Jakby się śpieszył, by mnie wymazać. Bez pytania. Bez litości. Na kartce sny, których nie umiałem spełnić. Na ścianach ślady lat, Których nikt nie chciał pamiętać. Miłość? Przeszła bokiem. Cicho. Zostawiła echo — I rany bez krwi. --- [Refren] Jestem w oku burzy — Ale wciąż tu stoję. Choć deszcz wali w twarz, Choć wszystko mówi: „Już czas się poddać.” Nie zgasnę. Nie zniknę. Mam serce z ognia. Duszę z ran i niedopowiedzeń. Nie szukam wybawienia — Szukam sensu. Tam, gdzie kończy się ciemność, A zaczynam się ja. --- [Zwrotka 2] Nie wracam do przeszłości. Spaliła się. Został tylko popiół. Nie liczę strat — Było ich zbyt wiele. Każdy dzień to walka. Każdy poranek — próba przetrwania. Uśmiech jak zbroja, Pod nim: Gniew. Strach. Pustka. Mijają mnie, jakbym był cieniem. A ja wciąż niosę swoje życie — Pęknięte. Prawdziwe. Nieidealne. Nie chcę litości. Nie chcę obietnic bez treści. Chcę tylko prawdy — Choćby bolała do kości. Choćby miała mnie rozerwać na strzępy. --- [Refren] Jestem w oku burzy — Ale jeszcze oddycham. Choć świat wali się wokół, Choć nie mam siły walczyć dla innych. Nie zgasnę. Nie zatonę. Mam serce z ognia. Duszę poranioną, ale żywą. Nie chcę litości — Chcę prawdy. Tam, gdzie kończy się ciemność, A zaczynam się ja. --- [Bridge] Jeśli kiedyś mnie spotkasz I nic nie powiem — Wiedz: Cisza to też krzyk. I nie każdy krzyk brzmi głośno. Nie wszystko da się naprawić. Ale póki czuję… Póki boli… Póki bije we mnie coś — To znaczy, że żyję. --- [Refren finałowy] Jestem w oku burzy — Ale już nie uciekam. Nie szukam światła — Sam jestem płomieniem W najciemniejszej godzinie nocy. Powstaję z popiołów. Bez melodii. Bez litości. To mój bunt. Moja bitwa. I mój własny, cholerny cud… Na który już nie czekam.