
I Nad polami niesie wiatr ludzkich krzyków stary smak — jakby czas żuł kości naszych ojców. Ziemia pęka, pije krew, jak niesyta, głodna bestia, co pamięta każdy błąd, każdą zbrodnię. II W lustrach dławi się nasz świat, czarny kruk na tronie z blizn liczy trupy, jakby były modlitwą. Człowiek w człowieku widzi cień, nie odbicie — tylko cel, który można kruszyć, palić, gryźć bez wstydu. Pre-Refren 1 A na niebie bogów brak — uciekli, gdyśmy krzycząc rośli. Został tylko pusty znak, jakby koniec pisał się powoli. Refren 1 Czerwony Zegarmistrz bije w serca jak żelazny młot! Liczy nasze wojny, nasze winy — każdy krzyk i każdy błąd! Gdzie mamy iść, gdy świat nam płonie? Dokąd prowadzi krwawy krok? Czy w oczach drugiego człowieka jest światło… czy tylko cień, który chce nas pożreć znów? III W mitach Kronos pożarł syna — my pożeramy całe miasta. A potem pytamy gwiazd, czemu nie świecą nam jak dawniej. Może w ich oczach wstyd już wrze, gdy patrzą, jak tańczymy w błocie, z twarzą pełną cudzej krwi, jakby była świętym złotem. IV Czasem myślę: dokąd biec, gdy pod stopą drży planeta, a jej skóra pęka tak, jakby sama chciała skończyć nas. Może przyszłość jest jak dym — rozmywa się, nim ją nazwiemy. A może trzyma w ustach nóż, czekając, aż się sami w niego wbijemy. Pre-Refren 2 I chociaż krwawi każdy krok, a historia brzmi jak martwy śmiech — to wciąż pytamy: „Kto jest złem?” gdy każde lustro krzyczy: „Ty — i ja — i świat.” Refren 2 Czerwony Zegarmistrz odmierzając nasz ostatni ton, tka z ludzkich kości nowy zegar, co przewidzi każdy zgon! Jeśli tak wygląda przyszłość — kto odwróci czasu sztorm? Czy człowiek człowiekowi jest jeszcze bratem… czy tylko śladem po straconych snach i krwią wypitym dniem? Bridge A jeśli jutro zgasicie słońce, czy ktoś położy cień na grobie? A jeśli ziemia przebije brzuch — czy wyleci z niego nasz własny strach? Może bogowie powrócą wtedy, śmiejąc się z naszych kruchych marzeń, bo kto chce rządzić całą wiecznością, ten nie potrafi ocalić nawet własnych ran. Pre-Refren 3 W powietrzu drży złamany czas — ostatni oddech naszych dni. Jeśli nie zmienimy własnych rąk, to nawet Anioł nie zatrzyma krwi. Refren Finałowy Czerwony Zegarmistrz kręci tarczą — ostatni raz i w mroku drży! Wskazówki ryczą, pękają w furii, jakby chciały zatrzymać krwi rytm! Jeśli runie świat, niech runie głośno — niech obudzi martwy dzień! A z popiołów nowa prawda wstanie: że człowiek stworzony z burzy… może stać się światłem, jeśli przestanie rodzić cień! OUTRO (krótkie) Gdy pęknie czas i zgaśnie krzyk — zostanie tylko cień i pył. A w nim pytanie, ciche jak nic: „Człowieku… dokąd dalej iść?”

