Na Przełęczy Szopka otworzył się świat – Tatry w oddali lśniły w słońcu. Ruszyliśmy dalej przez pieniński las, ku Trzem Koronom, coraz wyżej, gdzie niebo dotyka ziemi. Stanęłaś obok mnie, milcząc przez chwilę – słońce miękko rozświetlało twoją twarz, wiatr uniósł twój warkocz, odsłaniając twoją szyję, którą chciałem pocałować, gdybyś tylko pozwoliła, gdybym tylko miał odwagę. Trzy Korony w złotym świetle, Dunajec lśni w dole – ale ja patrzę na ciebie, na biodra, na piersi, które wiatr rysuje pod koszulką, na usta rozchylone, jakbyś czekała na pocałunek. Okrąglica, ciepły wieczór – światło całuje twoją twarz, a ja chciałbym całować cię tak samo, powoli, bez pośpiechu, czując twoje ciało pod moimi dłońmi. Słońce schodziło coraz niżej, na skałach kładło ciepły blask. Dunajec mienił się zakolami, a Tatry gasły w oddali. Patrzyłem na twoją smukłą sylwetkę, na ramiona otulone światłem dnia, na plecy, które chciałem głaskać, na biodra, które chciałem przyciągnąć do siebie. Twoje oczy odbijały niebo, a ja nie umiałem oderwać wzroku – wyobrażałem sobie twoje ciało, beze mnie, bez ubrania, tylko w blasku dnia, tylko dla mnie. Trzy Korony w złotym świetle, Dunajec lśni w dole – ale ja patrzę na ciebie, na biodra, na piersi, które wiatr rysuje pod koszulką, na usta rozchylone, jakbyś czekała na pocałunek. Okrąglica, ciepły wieczór – światło całuje twoją twarz, a ja chciałbym całować cię tak samo, powoli, bez pośpiechu, czując twoje ciało pod moimi dłońmi. Nie powiedziałem wtedy ani słowa, bo żadne nie pasowało do tej chwili. Staliśmy razem ponad pienińską doliną, gdy dzień powoli zmieniał się w wieczór. Chciałem zapamiętać każdy szczegół: twoją twarz, spojrzenie, ciepło dnia, piersi unoszące się oddechem, biodra, które chciałem objąć, usta, które chciałem poczuć na swoich. Dunajec, Tatry, Trzy Korony – ale najważniejsza byłaś ty, tak blisko mnie, a jednak tak daleko, bo nie śmiałem zrobić tego jednego kroku. Trzy Korony w złotym świetle – tam zrozumiałem, że cię pragnę, nie tylko jako towarzyszki drogi, ale jako kobiety, której ciała chcę dotykać, której usta chcę całować, której oddech chcę słyszeć w ciemności. Trzy Korony, ciepły wieczór – światło zgasło, ale pragnienie zostało, i wróciło z nami w dół, czekając na noc, która miała nadejść.