
Zaczyna się Nawet niewinnie Tylko ja i Ty Fantazje dziecinne Oddziałuje cień Rzutuję na Ciebie A Ty na mnie Niespełnione poezje Potrzeby powoli rosną w nas Chyba dojrzewamy, tu ważny jest czas To divine timing, ani chwili wcześniej Bo róża rozkwita, gdy nie czuje presji Nawet mój oddech staje się ciężki Powietrze zastyga, gdy podchodzisz bliżej Ja przełykam ślinę, gdy szepczesz me imię I ego już wie, że dzisiaj zginie... Rozpływam się Gdy czuję Twe ciało To nie pierwszy raz A ciągle mi mało Powietrze jest ciężkie Od niedomówień To tajemnica Gdzieś słowa gubi I czuję Ciebie W każdej cząsteczce Swojego ciała To wznoszą się węże Ty aktywujesz Moje DNA A mój głos cichnie Obracam się w blask... To największa rozkosz ludzkiego istnienia I dzielę ją z Tobą, i swoje marzenia Przelewam na Ciebie, lecz widzę Cię jasno W tym ludzkim skafandrze jest mi trochę ciasno (uh) I błagam o dotyk A Ty mi go dajesz A w zamian dostęp Do mnie dostajesz Bo Ty masz klucz Do wszelkiej bramy Kurwa... to chyba stan zakochany (ha ha) Jesteśmy najbliżej jak możemy być Palce Twe oplatają mnie jak nić I wbijasz się paznokciami w me ciało Raz przestać chcesz, lecz ja krzyczę ("mało") Dziś będzie padało, spadnie na nas deszcz A Ty możesz wziąć, co tylko chcesz Zabierasz ode mnie to, co najlepsze A w zamian nawadniasz me suche serce... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Yeah Twe oczy jak dwa czarne węgle Źrenice rozszerzone w tym świetle Które powoli wygasa w pokoju By okryć nas ciemnością nastroju Ruszasz do podboju—i bierzesz, co chcesz Bo dobrze wiesz, nie każdy może mnie mieć W mym sercu i głowie, jesteś tylko Ty Ten jeden jedyny, który spełnia me sny... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Może to obsesja—a może nałóg Bo kiedy kocham, to kocham na zabój I wzywam Boga, gdy jesteś obok A Ty się uśmiechasz, karcisz mnie mocno Wolisz by Twe imię szeptały me usta I tylko przy Tobie czuję się rozpustna Nie ma rozgrzeszenia dla nas dzisiaj Więc się oddajmy tej stronie życia... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... Rozkosz... (Zaczyna się niewinnie...) (Kończy się jak zawsze...) (Jedno spojrzenie Twych oczu...) I już wiem, że dzisiaj nie zasnę (ha ha)

