
Gwiezdne żniwa (clubmix) [PL]
Kosmiczni kowboje na wierzchowcach z tytanu przybyli Zatruli atmosferę, o zaproszenie nie prosili Gwiezdny proch rozsiali i wszystko mgłą się zasnuło Zrzucili na ziemię kapsuły z których zło się wykluło Za nic mieli nasze osłony plazmowe Krzywdy im nie robiły pociski atomowe Otoczeni ogromnymi magnetycznymi polami Zwisali jak wielkie głazy nad ziemskimi wojskami. Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku Zycie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Wyssali całą wodę do gigantycznych tankowców Pozbawili nas także wszelkich bezcennych surowców Wycieli wszystkie lasy kwazarowym toporem Ziemia stała się w moment kamienno piaskowym ugorem Pierwszy raz w dziejach świata ludzkość się zjednoczyła Czując że to być może ostatnia godzina wybiła Polityczne swary odeszły gdzieś w zapomnienie Lecz trochę za późno nadeszło to otrzeźwienie Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem, co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno, umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Resztki ludzi w podziemnych schronach schowani Zostali ze snu o swej potędze wyrwani Kiedyś panowie wszechświata jak im się wydawało Dziś wszystkich znanych bogów o pomoc błagało Lecz nie było pomocy hepi endu nie było Gdy kryptonowe wiertło w skorupę ziemi się wbiło Płyty tektoniczne zmieniły położenie Zgniecione falami magmy zostało ludzkie istnienie Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Na koniec wielką rurą o kilometrowej średnicy Wyssali z planety jądro ci gwiezdni zwyrodnicy W maszynowni statku matki z łatwością je zamknęli Ku galaktykom nieznanym z prędkością światła pomknęli Teraz widmowy kurz wśród ruin ziemi wiruje Kosmosu niemy krzyk w uszach słońca świdruje Ziemia pękła na pół, w szczątki się rozleciała I niczym Perseidy w kosmiczną pustkę pognała Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Więc cieszmy się dziś chwilą póki nie lecą tu jeszcze Wyrzućmy z naszych głów wszelkie myśli złowieszcze Turbiny ich silników właśnie się odpaliły Bo miliony lat świetlnych inny świat już zgasiły Teleskopy nie krzyczą, jeszcze mamy czas Zanim statki kosmitów zasłonią słońca brzask Przyszłość nieunikniona, nad głowami faluje Jeszcze mamy chwilę, nim cisza zapanuje. Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Na koniec wielką tubą o kilometrowej średnicy Wyssali z planety jądro ci gwiezdni zwyrodnicy W maszynowni statku matki z łatwością je zamknęli Ku galaktykom nieznanym z prędkością światła pomknęli Teraz widmowy kurz wśród ruin ziemi wiruje Kosmosu niemy krzyk w uszach słońca świdruje Ziemia pękła na pół, w szczątki się rozleciała I niczym Perseidy w kosmiczną pustkę pognała Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Więc cieszmy się dziś chwilą póki nie lecą tu jeszcze Wyrzućmy z naszych głów wszelkie myśli złowieszcze Turbiny ich silników właśnie się odpaliły Bo lata świetlne stąd inny świat już zgasiły Teleskopy nie krzyczą, jeszcze mamy czas Zanim statki kosmitów zasłonią słońca blask Przyszłość nieunikniona, nad głowami faluje Wciąż jeszcze mamy chwilę, nim cisza tu zapanuje. Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. [emotional bridge] [chorus] Więc cieszmy się dziś chwilą póki nie lecą tu jeszcze Wyrzućmy z naszych głów wszelkie myśli złowieszcze Turbiny ich silników właśnie się odpaliły Bo lata świetlne stąd inny świat już zgasiły Teleskopy nie krzyczą, jeszcze mamy czas Zanim statki kosmitów zasłonią słońca blask Przyszłość nieunikniona, nad głowami faluje Wciąż jeszcze mamy chwilę, nim cisza tu zapanuje. [chorus] Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. Więc cieszmy się dziś chwilą póki nie lecą tu jeszcze Wyrzućmy z naszych głów wszelkie myśli złowieszcze Turbiny ich silników właśnie się odpaliły Bo lata świetlne stąd inny świat już zgasiły Teleskopy nie krzyczą, jeszcze mamy czas Zanim statki kosmitów zasłonią słońca blask Przyszłość nieunikniona, nad głowami faluje Wciąż jeszcze mamy chwilę, nim cisza tu zapanuje. Więc cieszmy się dziś chwilą póki nie lecą tu jeszcze Wyrzućmy z naszych głów wszelkie myśli złowieszcze Turbiny ich silników właśnie się odpaliły Bo lata świetlne stąd inny świat już zgasiły Teleskopy nie krzyczą, jeszcze mamy czas Zanim statki kosmitów zasłonią słońca blask Przyszłość nieunikniona, nad głowami faluje Wciąż jeszcze mamy chwilę, nim cisza tu zapanuje. Wszechświat nigdy nie pyta, wszechświat nigdy nie słucha Pisze nowe historie, szepcząc gwiazdą do ucha Tworzy i niszczy światy, galaktyki kreuje A myśmy tylko pyłem co w nicości dryfuje Wszechświat nie zna żalu, wszechświat nie zna smutku życie rodzi się głośno umiera po cichutku W ciszy rozproszeni, jak gwiezdny pył wśród mroku, Bez śladu, bez pamięci, bez żadnego powrotu. © All rights reserved 2025 Lyrics by - Marcin Radoła

