On był jak wilk, co nocą poluje, a ona jak cień, co nic nie czuje. Poznali się wśród ciszy pustki, gdzie śmierć i miłość to tylko błahostki. Ostatnia paczka chrupek, dzieliła ich świat, on chciał ją zjeść, gdy ona gryzła krwawy gnat. Mimo że serce nie bije jej wcale, on ją kochał – w chorym szale! Ona ma oczy puste, spojrzenie zimne, jego dotyk sprawiał, że czuła się dziwnie. Miał w sobie ogień, którego jej brak, a ona szponem z głodu daje znak. Ostatnia paczka chrupek, dzieliła ich świat, on chciał ją zjeść, gdy ona gryzła krwawy gnat. Miłość w ruinach, ludzkie krzyki, kolejny zombie wpadł w jego wnyki? I choć ona gnije, a on się wścieka, bo znowu jej oko powoli wycieka. Czy można kochać, gdy zęby zgrzytają, gdy słowa milczą, a oni tylko trwają? Ostatnia paczka chrupków, dzieliła ich świat, on chciał ją zjeść, gdy ona gryzła krwawy gnat. Mimo że serce nie bije jej wcale, on ją kochał – w chorym szale! Zjedzona paczka, cisza zapadła, w krzykach nocy ich miłość przepadła. zostawili po sobie tylko smutek wielki, pustą paczkę chrupek… i dwie butelki.