
[Instrumental] Równego z równym wiąże istnienie, bo z innych par pożytek masz słaby. Jednakie żary, jedne płomienie: taki zestaw nie wymaga rady. [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Mokro z suchotą razem nie chodzi, Chłód i skwar oddziela czasu twierdza. Nic nie ma mocy, by ich pogodzić, Choćby spłynęła nań cała wiedza. [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Wąskie z szerokim zgodzić nie umie, Grube z cienkim pojednania nie ma Jedno drugiego z miejsca usunie, Zawsze tu działa ten prosty schemat. [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Dzień z nocą razem tu nie nastanie, Zawsze jest pora na jedną z tych sił Widno się robi gdy słońce wstanie, a skrywa się świat, gdy mrok wszystko zmył. [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Mrok nie jest światłu kamratem bliskim, Ni światło mrokom służyć chce wiernie; Cień jasność tłumi objęciem ścisłym, a blask rozprasza precz mroku czernie. [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Stary z młodym rzadko w zgodzie będzie tak mi rozum tłumaczyć to każe: Bo czy ten, kto już czeka na Sędzię, ma służyć, jak mu młody nakaże? [chorus:] Kto nie chce życia mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. Zachowaj więc tych słów kwestię prostą: młody do młodej, stary do swych lat; i na przód przez drogę życia ostrą, nim nam przeminie ten szalony świat. [chorus:] Kto nie chce już nic mierzyć lękiem, niech z równym poda sobie rękę. [instrumental]

