
Zerwane pieczęcie
Zwrotka I Nie rodzę się czysty — rodzę się w brudzie słów, W świecie, gdzie każdy krzyczy, ale nikt nie mówi prawd znów. Mam blizny jak mapy bitew wyryte pod skórą, Każda z nich to dowód, że nie padłem trupem po pierwszym ciosie — skurwielu. Miasto warczy nocą, beton ma zęby, Sumienia sprzedane taniej niż sny na kredyt. Tu nie ma bohaterów, są tylko role i maski, A ja je zdzieram paznokciami, aż leci krew z narracji. Refren Zrywam pieczęcie z ust — nie chcę waszego spokoju, Ten świat karmi się ciszą, ja wolę wrzask po boju. Nie szukam zbawienia, nie klękam przed nikim, Jestem echem tych, których złamano — ale nie uciszono nigdy. Zrywam pieczęcie z ust — niech pęknie ten mur, Jeśli mam zginąć — to głośno, nie jak tchórz. To nie hymn dla świętych, to krzyk dla żywych, Co dalej stoją, choć wszystko mówi: „już wystarczy”. Zwrotka II Mam gniew w przełyku, ale prowadzę go na smyczy, Niech gryzie tylko wtedy, gdy kłamstwo zbyt głośno oddycha. Widziałem ludzi, co sprzedali sumienie za lajki, A potem płakali nocą, bo cisza znała ich prawdziwe imię. Nie wierzę w porządek pisany przez katów, Ich prawo to pałka, a moralność to atrapą. Ja piszę swoje wersy jak wyrok bez sądu, Bo prawda nie prosi — prawda wchodzi z hukiem. Refren (lekka wariacja) Zrywam pieczęcie z ust — mam dość waszej ciszy, Tu każdy udaje martwego, żeby nikt go nie usłyszał. Nie chcę waszych modlitw, waszych pustych rąk, Ja niosę głos tych, których świat nauczył tylko jak klęknąć i zniknąć stąd. Zrywam pieczęcie z ust — niech pęknie ten mur, Jeśli mam płonąć — to jasno, nie jak cień u stóp słów. To nie hymn dla świętych, to krzyk dla żywych, Co jeszcze czują, choć życie próbowało ich zgasić. Bridge (wolniej, ciężko) To nie jest bunt dla buntu. To jest oddech po duszeniu. To jest moment, gdy milczenie Przestaje być cnotą. Refren (najcięższy) Zrywam pieczęcie z ust — nie cofnie mnie strach, Nie cofnie mnie ból, ani wasz martwy ład. Jeśli to wojna — to znam jej smak, Bo każdy dzień tutaj to linia frontu i znak. Zrywam pieczęcie z ust — słyszysz ten ton? To nie jest muzyka — to pękający krąg. I kiedy ucichnie ostatni fałszywy głos, Zostanie to, co prawdziwe. Albo nic. Outro (krótko, surowo) Ten tom się nie zaczyna od nadziei. Zaczyna się od prawdy.

