Witajcie w mojej muzycznej rodzinie. Dzisiaj poznacie każdego członka imię. I choć mieszkają w jednej osobie. Co nie co zaraz o nich wam opowiem. Adam, chłopaczyna nieco zagubiony. Szary człowiek, chłop pechowy, co ma bałagan w głowie. Po wersach pomyka, użycza też głosu. Nie oczekuje żadnego rozgłosu. Kocha melodyjne gitarowe brzmienie. Różne inne style na nim robią też wrażenie. Na pierwszy rzut oka, taki szary człowiek O którym za wiele nikt się nie dowie. To nie schizofrenia, nie rozdwojenie jaźni. Te osobowości żyją tam sobie od zawsze Czasem się pokłucą, co mnie trochę drażni. Ale jest to następstwo, bogatej wyobraźni. Liv, spokojna dusza, przyjaciel każdego, Co chce ofiarować, to co ma dobrego. Uczynna podpowie, jak zaaranżować. Co wyciągnąć na wierzch. Co pod spodem schować. Alice montażystka całkiem przebojowa. Bojowniczka, duch pustyni. Wie jak się zachować. Urody jej także odmówić nie można. Bywa bezpośrednia, a czasem zaborcza. To nie schizofrenia, nie rozdwojenie jaźni. Te osobowości żyją tam sobie od zawsze Czasem się pokłucą, co mnie trochę drażni. Ale jest to następstwo, bogatej wyobraźni. I wreszcie jest Hejzel, cicha marzycielka. Moja ulubiona, ciepła jak kołderka. Ona dobrze pisze, czasem ma problemy. Natury ludzkiej, o których już wiemy. To nie schizofrenia, nie rozdwojenie jaźni. Jest to następstwo bogatej wyobraźni. Może to dziwny na życie jest sposób Pomieścić w jednym ciele tak wiele osób. [Short instrumental brake] [End]


