Filuta kumpla psa lubiła Be ata. Normalny Zbycha pies? Nieprawda! Coś w nim jest. Ma zarośnięty tors i dziarsko brzmiący głos, nie wiele łat, lecz lat za sobą ma już szmat. Kesz go wołali, duzi i mali, także Beata i Wojtka tata. Ale on słuchał się Zbycha. Nikogo więcej. Bo WIERNY BYŁ! Przyjaznych ludzi miał, bo głaskać się dawał. I ciągał sanki też, bo siłę miał ten Kesz. Bezpieczny byłeś z nim gdy się szykował dym i żarciem dzielił się. Gdy trzeba mówił NIE! Kesz go wołali, duzi i mali, także Beata i Wojtka tata. Ale on słuchał się Zbycha. Nikogo więcej. Bo WIERNY BYŁ! Dziś mało takich psów, które nie szczerzą kłów gdy powód błahym jest i starczy mały gest. Czy w słońce, czy to w deszcz niezmienny wciąż jest Kesz. Niechaj ten dobry pies wierności wzorem jest. -- Dla Wojtka i Beaty już Filochowskiej. Pociąg do Ostrołęki 17.04.1997